tomasz babiloński

Babiloński o karcie PBN: To nie jest najlepszy czas dla matchmakera


– Taylora Mabikę ściągnąłem do Polski tydzień przed walką z Michałem Cieślakiem. Dla bezpieczeństwa. W czasie pandemii wszystko nagle się zmienia, są różne obostrzenia, dla organizatora to jest wariactwo – mówi Tomasz Babiloński w rozmowie z PoGongu. Wywiad podzieliśmy na dwie części. W pierwszej rozmawiamy o boksie, w drugiej o MMA. 

Pan odpowiadał za matchmaking gali Polsat Boxing Night 9?

Tomasz Babiloński: Tak i mam nadzieję, że niektórych moich kolegów po fachu zaskoczy poziom sportowy gali. To nie jest najlepszy czas dla matchmakera. Nie jest łatwo ułożyć kartę walk na taki event jak Polsat Boxing Night. Weźmy pod uwagę, że wielu zawodników odeszło z Polsatu, teraz walczą dla innej telewizji. Walkę Róży Gumiennej z Ewą Piątkowską negocjowaliśmy przez co najmniej miesiąc. To zestawienie jest krytykowane, bo walczy pięściarka z zawodniczką MMA. Mam nadzieję, że to będzie dobra walka. Podobna krytyka była w przypadku starcia Daniela Rutkowskiego z Przemysławem Runowskim. Po walce niektórzy powinni odszczekać swoje słowa, ale nie zrobili tego, bo zamknęli się w słoikach.

Chce pan częściej konfrontować ze sobą pięściarzy z zawodnikami MMA?

Wszystko zależy od walki pań na PBN. Walka Rutkowski vs Runowski pokazała, że warto to robić. Konfrontują się dwa światy, które rywalizują ze sobą i nie zawsze się akceptują. Chcemy je połączyć. Tym bardziej, teraz gdy sprowadzenie zawodników z zagranicy graniczy z cudem. Taylora Mabikę ściągnąłem do Polski tydzień przed walką z Michałem Cieślakiem. Dla bezpieczeństwa. W czasie pandemii wszystko nagle się zmienia, są różne obostrzenia, dla organizatora to jest wariactwo.

Przez obostrzenia dużo pomysłów musiał pan wyrzucić do kosza?

Wiele pomysłów nie wypaliło. Pierwotnie w planach były inne nazwiska. Nie wyobrażam sobie, żeby w tych okolicznościach ściągnąć sześciu zawodników z zagranicy. To byłoby za duże ryzyko. Wierzę, że w czasie pandemii gala obroni się sama. Dla mnie jako promotora i matchmakera najważniejszy jest sport.

Przeczytaj także: Piątkowska: Trochę mnie kusi, żeby sprawdzić się w walce na gołe pięści

Może pan zdradzić chociaż jedno zestawienie, jakie panu nie wypaliło?

Nie mogę, bo chcę do tych pomysłów wrócić przy następnej imprezie. Jakieś nazwiska przedostały się już do mediów. Mam nadzieję, że na wiosnę sytuacja się uspokoi i że będziemy mogli te walki zorganizować.

Czytałem, że wśród kandydatów do walki wieczoru z Michałem Cieślakiem byli Nikodem Jeżewski i Andrew Tabiti. Potwierdzi pan to?

Coś było na rzeczy. Braliśmy pod uwagę jeszcze jedno nazwisko, ale nie chcę o tym mówić. Wolałbym nie pomagać kolegom po fachu. Gdyby zapytał mnie pan o zawodników MMA, to bez problemu bym odpowiedział.

Nadal jest pan promotorem Michała Cieślaka?

Jak najbardziej, jestem jego drugim promotorem, bo pierwszym stał się Przemek Krok. Ja bardziej zaangażowałem się w MMA, a Przemek zakochał się w boksie i to on będzie grał główne skrzypce w Babilon Promotions.

Jak wyglądają pana relacje z Cieślakiem? Po walce Michała z Ilungą Makabu w Kinszasie wydawało się, że są one, delikatnie mówiąc, chłodne.

Jestem w tym biznesie od 18 lat i pewne rzeczy jeszcze mnie zaskakują i pewnie będą zaskakiwać. Gdybym miał się gniewać i przejmować tym, że ktoś podpuścił Michała, to już dawno przerzuciłbym się na inny biznes. Aż tak pamiętliwy nie jestem. Michał niczego mi nie zrobił. Dał się podpuścić dwóm dziennikarzom. Z jednym z nich przestałem rozmawiać, bo zrobił to świadomie, a był moim kolegą. Michał powiedział parę słów w emocjach. Wszyscy przeżyliśmy szok i popełniliśmy błędy, za które dostaliśmy po nosie.

Wszystko już sobie z Michałem wyjaśniliście?

Nie chcę do tego wracać. Minął prawie rok, trzeba iść do przodu i zrobić z niego mistrza świata. Chłopak długo nie boksował. Zobaczymy, jak wypadnie na tle Mabiki.

Wróćmy jeszcze do karty walk PBN. Trochę brakuje mi pojedynku w wadze ciężkiej. Ale zdaję sobie sprawę, że nie było za dużego wyboru wśród zawodników.

No nie było wyboru. Z Polsatu odeszło dwóch czy trzech promotorów. Pięściarzy jest coraz mniej. Jest tak naprawdę jeden ciężki, który po czterdziestce jeszcze boksuje i nieźle mu to wychodzi. Mam na myśli Mariusza Wacha. Zamiast skoncentrować się na budowaniu jakiegoś fajnego zawodnika, to promotorzy próbują się przebić na Twitterze. Może pan mi podpowie, kogo miałbym wystawić.

Chętnie zobaczyłbym w ringu Kamila Sokołowskiego. Ma kiepski rekord, ale to twardy chłopak, umie boksować.

Znam tego pięściarza. Parę razy zaskakiwał, ale nie braliśmy go pod uwagę. Widziałem jego walkę z Lucasem Browne, moim zdaniem Kamil nie przegrał z Australijczykiem. Z kim by go pan zestawił?

Kamil miał bodajże walczyć z Shi Jun Longiem na gali Rocky Boxing Night. Obroniłoby się to zestawienie na PBN?

Wagi ciężkiej nie można wrzucić w kartę na jedną z dwóch pierwszych walk. Powinna być w pierwszej trójce. Chińczyk musi jeszcze poboksować, by dostać miejsca na dużej gali. Ma papiery, ale ostatnio nie walczy. Powinno się wykorzystać jego magię, że jest Chińczykiem, że mieszka w Polsce. Może wrócimy do tematu, bo współpracujemy z jego promotorem Krystianem Każyszką.

O Adamie Kownackim nie wspominałem, bo zdaję sobie sprawę, że jest poza zasięgiem finansowym.

Oczywiście, że tak. Gdy ktoś z Polski przymierzał się do niego, to Adam rzucił taką kwotę i to jeszcze w dolarach, że nawet nie wiem, gdzie mielibyśmy szukać tych pieniędzy. Podobno ma rewanż z Robertem Heleniusem. Dużo ryzykuje, ale to jego zdrowie i jego kariera. Moim zdaniem powinien stoczyć łatwiejszą walkę. Co się stanie, jak przegra w podobnym stylu? To będzie koniec dla niego. Odradziłbym mu taką walkę, bo to duże ryzyko.

Robert Talarek był brany pod uwagę przy układaniu karty PBN?

Tak, ale jego potencjalny rywal miał kosmiczne oczekiwania finansowe. Musieliśmy zrezygnować z walki. Robert wróci na ring w przyszłym roku, Sauerland obiecał mu walkę. Talarek nie jest zawodnikiem, który wyjdzie do ringu z młodym zakapiorem. Ma swoje lata, lubi się bić i ma wielkie serce. Z Irkiem Butowiczem mamy różne pomysły. Wrócimy do nich na początku przyszłego roku, ale poczekamy jeszcze na ruch Sauerlanda.

Zamierza pan rozszerzyć swoją działalność o walki na gołe pięści, które są coraz bardziej popularne w Polsce.

Nie, bo przy boksie i MMA mam tyle roboty, że nie dałbym rady się tym zająć. Musiałbym z czegoś zrezygnować, a nie zamierzam tego robić. Wciągnąłem się w MMA. Przez 3,5 roku zrobiliśmy 18 gal. Boks też jest w moim sercu i nie chcę go łatwo oddać.

Jak wygląda kariera bokserska pana syna?

Jeździmy z Oskarem na treningi do Stanisława Łakomca, Krzysztofa Kosedowskiego i Łukasza Maszczyka. Chcemy, żeby w czasie pandemii był cały czas w treningu. W zawodach raz wygrywa, raz przegrywa. Muszę się nim zająć, to jest moje oczko w głowie. Nie tylko, dlatego że jest moim synem. Chciałbym, żeby osiągał sukcesy. W przyszłym roku bierzemy się za jego walki. Oskar ma 17 lat, czas leci. On ma dopiero z dziesięć walk, a jego rówieśnicy mają po 50. Na razie nie bierzemy pod uwagę boksu zawodowego. Myślimy o zawodach olimpijskich i amatorskich. On kocha boks. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na siłę nie będę go wpychał do ringu, żeby spełnić swoje marzenia.

Przeczytaj także: Andrzej Wasilewski: Dla Głowackiego to jest katastrofa

****

Jakie macie plany wobec Daniela Rutkowskiego, który bez problemów wygrał rewanż z Adrianem Zielińskim i potwierdził dominację w wadze piórkowej?

Chcemy, żeby walczył z coraz lepszymi rywalami, ale takich już za bardzo nie ma w Polsce. Ten chłopak załatwia wszystkich na amen. Będzie problem ze znalezieniem przeciwnika dla niego, może ściągniemy kogoś ze Stanów Zjednoczonych.

Rutkowski ma pasy Babilon MMA i FEN-u. Daniel mówił, że chciałby zdobyć wszystkie pasy polskich federacji. Możliwa jest unifikacja pasów Babilon, FEN i KSW?

Chcielibyśmy współpracować z największymi organizacjami w Polsce, ale to dwie strony muszą chcieć. Moim zdaniem warto coś takiego zorganizować. Fajnie byłoby mieć jednego czempiona w Polsce w danej kategorii wagowej. Tak jak jest w boksie. Unifikacja pasów FEN i Babilon, którą wymyśliłem, dała nam sukces. Ludzie, którzy organizują MMA uciekają od wygłupów, sport musi się bronić. Najbardziej mnie drażni, gdy walki są jednostronne albo odgrzewany jest jakiś kotlet. Takie rzeczy często robiło się w boksie.

Na jak długo macie podpisany z kontrakt z Rutkowskim?

Ma kontrakt na jeszcze jedną walkę.

Może to już czas na UFC?

Jeżeli dostanie taką propozycję, to w każdej chwili może odejść. Jesteśmy jedyną organizacją, która nie blokuje zawodników żadnymi klauzulami. Możesz się u nas wypromować i z dnia na dzień odejść do UFC. Nie chcemy hamować zawodnikom karier, bo mają ją jedną. Jeśli ktoś przejdzie z Babilon MMA do UFC, to będziemy z tego powodu dumni.

Paweł Pawlak i Adrian Błeszyński dostali bonusy za superwalkę podczas Babilon MMA 18?

Tak, takie walki trzeba nagradzać. Nawet w czasie pandemii, gdy organizatorzy mają ograniczone budżety z powodu braku sprzedaży biletów czy braku pomocy ze strony miast. Panowie zasłużyli na premię, bo to była walka roku w polskim MMA. Nie przyznajemy bonusów po każdej gali. Płacimy dobre kwoty za pojedynki i za zwycięstwa. Dodatkowo nagradzamy wyjątkowe walki, jak ta Pawlaka z Błeszyńskim.

Czy ta walka nie powinna zostać przerwana? W pewnym momencie twarz Błeszyńskiego nie wyglądała najlepiej.

Nie, sędzia Piotr Jarosz wykonał bardzo dobrą robotę. Myślę, że uratował sport. Gdyby przerwał walkę, to zabiłby widowisko. Adrian ma wielkie serce do walki, chciał się bić do końca.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery