BiGGG Drama Show. Szeremeta rozbity w walce o pas IBF

Kamil Szeremeta nie wywrócił świata boksu do góry nogami. Nie wywrócił, bo nie był w stanie tego zrobić. Przetrwał siedem rund z Giennadijem Gołowkinem, na więcej nie było go stać.

Polak już w pierwszej rundzie leżał na deskach, gdy GGG trafił go lewym sierpowym. To był początek końca walki. Kamil Szeremeta wniósł do ringu charakter, serce i wolę walki, ale na GGG to było za mało. Polak boleśnie zderzył się ze ścianą.

Gołowkin bawił się w ringu, bił jak chciał i gdzie chciał. Szeremeta na deski padał jeszcze trzy razy, ale za każdym razem wstawał. Jechał na charakterze, ale nie był w stanie przeciwstawić się rywalowi. Nie miał żadnych argumentów. Gdy trafiał rywala, to ten myślał, że go komar ugryzł. Gołowkin był na zupełnie innym poziomie. Ale to wiedzieliśmy już przed walką.

Po siódmej rundzie sędzia zlitował się nad Szeremetą i przerwał walkę. To była słuszna decyzja. Przykro już było patrzeć na heroizm i bezradność Kamila. On i tak stracił w tej walce dużo zdrowia.

Szeremeta nie musi się wstydzić swojego występu. Przecież już po drugiej rundzie mógł się poddać. Nie zrobił tego, bo do USA pojechał walczyć o marzenia. Te siedem rund w ringu z GGG to było pewnie najdłuższe 21 minut w jego życiu. Z perspektywy Kazacha to był sparing.

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery