robert parzęczewski

Bolesne potknięcie Parzęczewskiego w Częstochowie

Robert Parzęczewski już w drugiej rundzie znalazł się na deskach i przegrał przed czasem z Chusanowem. Nie ma dobrych momentów na porażkę, ale dla Roberta przyszła ona w złym momencie. Dobrych wspomnień z Częstochowy nie będzie miał także Sebastian Ślusarczyk.

Wydawało się, że Robert Parzęczewski za chwilę wyrwie się z polskich ringów i pójdzie w świat. Ale na wyjeździe z Częstochowy zatrzymał go Szerzod Chusanow. Robert na jakiś czas (może na zawsze) musi zapomnieć o mistrzowskich marzeniach.

Parzęczewski upadł w rodzinnym mieście, więc porażka pewnie boli go jeszcze bardziej. Chusanow był rywalem, który przyjechał w zastępstwie Ryana Forda. W umiejętności Uzbeka nikt nie wątpił, ale nie było w Polsce eksperta, który przewidziałby porażkę Parzęczewskiego. Na papierze nic jej nie zapowiadało.

Uzbek ma 40 lat, nie walczył dwa lata, a Parzęczewski był na fali wznoszącej. Wprawdzie nie wyszła mu walka z Janjaninem w Arłamowie, ale był faworytem starcia z Chusanowem. Niestety, został brutalnie zweryfikowany. Chusanow trafił lewym sierpowym, po którym zgasło światło Polakowi. Sędzia Robert Gortat musiał przerwać walkę.

Parzęczewski mówi, że łatwo się nie podda i że chce rewanżu z Chusanowem. Na pewno przed nim trudna walka z samym sobą. Bo po takich nokautach nie jest łatwo się podnieść.

Z pierwszą porażką na zawodowych ringach oswoić musi się Sebastian Ślusarczyk. Miał mocne wejście na polski ring, ale w Częstochowie nie miał nic do gadania w walce z Pawłem Czyżykiem. Ślusarczyk nie miał pomysłu na walkę, nadrabiał sercem i charakterem, ale to było za mało. Czyżyk go porozbijał do wiwatu.

U Ślusarczyka nie widać efektów pracy ze sztabem szkoleniowym. Już w Arłamowie w walce z Martyniukiem Sebastian wypadł blado. W Częstochowie było jeszcze gorzej. Może czas na zmiany. Widzielibyśmy go w rękach Andrzeja Liczika.

Największym wygranym gali w Częstochowie jest Paweł Czyżyk. Nie był faworytem bukmacherów ani ekspertów, a wygrał w bardzo dobrym stylu. W ogóle walka stała na dobrym poziomie i wygenerowała sporo emocji. Jeśli chodzi o Czyżyka, warto pamiętać, że on na co dzień pracuje w kopalni. Pięściarze z kopalni to twarde chłopy i Czyżyk to potwierdził.

laura grzyb

Mariusz Grabowski nie boi stawiać się na kobiety. Nową zawodniczką w jego teamie jest Laura Grzyb. W Częstochowie Laura była wysoko na karcie walk, ale obroniła się, bo jej walka z Moniką Gentili była dobrą reklamą kobiecego boksu.

Wokół Polki unosi się pozytywna energia, zarówno w ringu jak i poza nim. Grzyb wygrała bez problemu z doświadczoną Włoszką i czeka na kolejne wyzwania. Jeśli nie lubicie boksu kobiet, to obejrzyjcie chociaż jedną walką Laury. Naprawdę warto.

kamil kuździeń

Najlepszą walką gali było starcie młodych gniewnych – Kamila Kuździenia i Kacpra Salabury. Chłopaki nie znali słowa kalkulacja, po prostu wyszli się bić. Po wyrównanym boju wygrał Kuździeń, ale brawa należą się obu zawodnikom.

Nie dało się emocjonować walką Krzysztofa Twardowskiego z Piotrem Podłuckim. Nawet nie wiadomo, co o tej walce napisać. Wygrał ją Twardowski i tak zostawmy. Zwycięstwa do rekordów dopisali też Łukasz Wierzbicki, Michał Leśniak i Aleksander Jasiewicz.

Największymi przegranymi gali Tymex Boxing Night 13 są Robert Parzęczewski i Sebastian Ślusarczyk. Ale to Arabowi będzie trudniej podnieść się po porażce.

foto: Tymex Boxing Promotion

Przeczytaj także:

Robert Talarek: Jestem rozczarowany. Mogłem wejść do ringu bez trenera

Błachowicz mistrzem UFC. Chłopie, jesteśmy z ciebie dumni

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery