Brodnicka: Walczyłam sama ze sobą. Antyboks? To są jakieś bzdury

Wygrałaś niejednogłośnie na punkty z Edith Soledad Matthysse. Jesteś zadowolona ze swojego występu?

Jestem zadowolona z walki. Wiedziałam, że to może być bijatyka i że Matthysse będzie szła do przodu. Jestem bardzo zadowolona, że po raz czwarty udało mi się obronić mistrzostwo świata i że w tym momencie jestem jedyną mistrzynią świata w Polsce.

Jaki był twój plan na pojedynek i w jakim stopniu udało ci się go zrealizować?

Plan zakładał, żeby trafiać Matthysse prawym zamachowym i czasami mi to wychodziło. Na pewno zrobię rachunek sumienia i zadam sobie pytanie: czy ty Ewa, pomiędzy roztrenowaniem na pewno dobrze się odżywiasz. Czy waga nie za bardzo skacze do góry i przez to później musisz zrzucać bardzo dużo kilogramów. W walce z Matthysse walczyłam sama ze sobą. Poczułam, że jestem bardzo zmęczona. Muszę jeszcze zobaczyć walkę na spokojnie, ale czułam się, jakby w pewnym momencie ktoś odłączył mi prąd. Poczułam brak siły w rękach i nogach. To na sto procent jest spowodowane odwodnieniem organizmu.

Twoja rywalka nie była zadowolona z werdyktu. Co sądzisz o punktacji sędziów?

Czuję, że wygrałam pojedynek. Być może oddałam jedną, dwie czy trzy rundy. Nie wiem, co widział jeden sędzia. Być może, jak byłyśmy w półdystansie, to pacanie po dołach punktował dla Matthysse.

Po walce w Częstochowie jesteś krytykowana. W mediach społecznościowych wielu kibiców zarzuca ci mało widowiskowy styl i ciągły klincz. Jak się do tego odniesiesz?

Nie widziałam jeszcze tych komentarzy. Myślę, że mam zwolenników i przeciwników. Starałyśmy się bić w półdystansie i tyle. Muszę przeanalizować walkę.

Przed pojedynkiem z Matthysse mówiłaś, że chcesz walczyć bardziej widowiskowo. Tuż po walce pojawiły się opinie, że to był antyboks z twojej strony.

Nie chcę się do tego odnosić, bo to są jakieś bzdury. Starałam się walczyć w półdystansie i myślę, że coś tam wychodziło. Jeżeli nie wychodziło, to muszę to przeanalizować i wrócić na salę treningową. Na pewno pojawiły się jakieś błędy. Nie twierdzę, że byłam idealna, ale najważniejsze, że byłam skuteczna i wygrałam.

Jak ocenisz swoją współpracę z Gusem Currenem?

Bardzo dobrze. Jest to trener, który do mnie dociera i fajnie ze mną rozmawia na temat taktyki. Ma dobre założenia, które realizuję w większym lub mniejszym stopniu, ale zawsze ma dobry plan taktyczny. Gdybym w stu procentach go wykonała, to walka z Matthysse jeszcze lepiej by wyglądała.

Pocałunek na ważeniu był zaplanowany?

Nie, to było spontaniczne zachowanie. Może mi nie uwierzycie, ale stałyśmy na ceremonii ważenia i w pewnym momencie stwierdziłam: kurczę, chyba jakoś jest nudno. Kumpluję się z Mikaelą Lauren, która dzień wcześniej życzyła mi wygranej i chyba ona mnie zainspirowała, bo czasem Mikaela całuje rywalki. Stwierdziłam, że dam buziaka Matthysse. Ona dzień wcześniej też dawała mi buzi w policzek, była bardzo sympatyczna. Nie wiedziałam, że to może ją obrazić, ona strasznie się tym zdenerwowała. To jest podobno obraźliwe w jej kraju. Ona jest chrześcijanką, ja również i absolutnie nie chciałam jej tym urazić. Wyszło z tego małe zamieszanie. Dzisiaj dałyśmy sobie dwa buziaki w policzek i myślę, że sobie to wyjaśniłyśmy. Podniosłam jej rękę i pogratulowałam dobrego pojedynku. Topór wojenny został zakopany. Dla mnie to jest forma zabawy na ceremonii ważenia. Nikogo nie obrażam.

Jakie masz sportowe plany na najbliższe miesiące?

Teraz odpoczynek, analiza walki. W przyszłym roku chciałabym także dwa razy wejść do ringu. Być może pojawi się jakaś oferta unifikacji tytułów. Na pewno nie będę się obżerać w święta. Muszę utrzymywać wagę. Mam dużo nietolerancji pokarmowych. Dowiedziałam się o tym jakiś czas temu. Nie mogę jeść glutenu i produktów mlecznych. Wydaje mi się, że tutaj też się jakiś mały problem pojawił.

Czy w najbliższym czasie może dojść do twojej walki z Saszą Sidorenko? Macie tego samego promotora, więc teoretycznie można to dość łatwo spiąć.

Jest to do zrobienia, ale musimy się zastanowić, co mamy do zaoferowania kibicom. Jest parę znaków zapytania. Czy walka będzie w mojej wadze, ja pewnie nie wybrałabym się do jej kategorii. Czy to byłaby walka o pas? Na polskim rynku nie ma za dużo dziewczyn. To nie jest tak, że wszystkie będziemy ze sobą walczyć. Fajnie, bo coraz więcej dziewczyn się pojawia. Ja jestem już bliżej końca niż początku kariery. Układam już sobie życie poza ringiem. Kibicuję wszystkim dziewczynom, nie mam złej krwi z Saszą. Kibicuje jej i nie wiem, czy się spotkamy w ringu.

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery