nikodem jeżewski

„Ciało nie słuchało Jeżewskiego i tańczyło te dziwne tańce”

Mariusz Wach i Nikodem Jeżewski nie będą miło wspominać wyprawy do Londynu. Obaj mogli napisać fajne historie, ale przegrali swoje walki. Klasę potwierdził Anthony Joshua, który rozprawił się z Kubratem Pulewem. O gali w Londynie rozmawialiśmy z Ewą Piątkowską. Była mistrzyni świata w boksie, jak zwykle ma wiele ciekawych spostrzeżeń.

Ewa Piątkowska: Myślę, że Nikodem za bardzo się spiął i zestresował. Pierwszy raz walczył na tak dużej gali. Oglądał to cały świat, walczył przed Joshuą. Był to najlepszy rywal w jego karierze. To był duży przeskok jakościowy, jeśli chodzi o klasę przeciwnika. Być może, gdy Nikodem poczuł siłę ciosów Okoliego, spiął się jeszcze bardziej. 

Dziwnie reagował na ciosy. Na początku walki otrzymał cios na skroń, to też mogło mieć wpływ na jego postawę. Nikodem wyglądał, jakby wiedział, co się dzieje, ale ciało go nie słuchało i tańczyło te dziwne tańce. Takie reakcje widzieliśmy u różnych pięściarzy, ale w przypadku Nikodema było tego dużo. W trakcie dwóch rund zatańczył ze trzy razy, a najczęściej zdarza się to raz w ciągu walki. Niekoniecznie muszą to być problemy neurologiczne. Raczej wpływ na to miały inne czynniki: cios na skroń oraz mocno spięte i zestresowane ciało. 

Jeżewski w starciu z takim rywalem powinien być na początku walki poza dystansem albo wchodzić w półdystans. On stał w takim dystansie, że ciosy Okoliego idealnie dochodziły. Trudno powiedzieć, jaka była taktyka Nikodema, bo walka skończyła się bardzo szybko. Po pierwszym ciosie, po którym zatańczył, nie był już sobą. Nawet jeśli w narożniku trener dał mu jakieś dobre rady, to ciężko było mu wprowadzić je w życie.  

Myślę, że nie powinien żałować, że wziął walkę z Okoliem. Gdyby nie przyjął oferty, to nie sprawdziłby się z dobrym rywalem na dużej gali i zastanawiałby się, gdzie jest jego miejsce w boksie. Teraz już zna odpowiedź. Niestety nie jest ona dla niego optymistyczna, ale uważam, że lepiej znać miejsce w szeregu, niż się łudzić. Walka mu nie wyszła, ale nie musi oznaczać końca jego kariery. Powinien odbudować się na polskich galach i być może dostanie jeszcze szansę. Nie mówię o walce z rywalem ze światowej czołówki, ale może zawalczy w Europie o jakiś mniej prestiżowy pas. 

Okolie w walce z Nikodemem wyglądał bardzo dobrze i widać, że robi postępy. To jest średnia wiadomość dla Krzysztofa Głowackiego. Okolie jest na fali wznoszącej, nie ma za sobą wojen, a Krzysiek ma już swoje lata. Czeka go ciężka walka. Faworytem, mniej więcej w stosunku 60/40, będzie Anglik. Tym bardziej że będzie walczył u siebie, czyli będzie miał sędziów po swojej stronie. Ale Głowacki potrafi czasami zaskoczyć i na pewno nie jest na straconej pozycji. 

Fury vs Wach. „To nie są obietnice, tylko gra psychologiczna”

Mariusz boksował tak jak zawsze, więc nie możemy mówić o rozczarowaniu jego występem. On zawsze, mówiąc delikatnie, był spokojny w ringu. Walczył bez pazura i jednostajnie. Gdy pojawiła się kontuzja u Fury’ego, to można było to wykorzystać, ale do tego potrzebna była determinacja.  Mariusz, jeśli kiedykolwiek ją miał, było to lata temu. Teraz jest już po czterdziestce i nie spodziewam się po nim niczego wielkiego. 

Jest duży i odporny na ciosy, dlatego pewnie będzie dostawał ciekawe oferty i będzie dobrze zarabiał. Jeśli ktoś chce stoczyć bezpieczną walkę z kimś wysokim, zanim zacznie boksować z czołówką, to może walczyć z Mariuszem. Chętnych raczej nie zabraknie, ale w takich walkach nie spodziewam się zwycięstw Wacha. 

Mariusz po walce z Furym nie zasłużył na krytykę, bo to jest wina kibiców, że oczekiwali od niego nie wiadomo czego. Zobaczyli jakieś migawki z jego treningów i zaczęli sobie wkręcać, że jest w życiowej formie, że jest szybki i idzie po wygraną. Pewnie on też to zapowiadał, ale takie rzeczy mówi się, żeby dotarły do rywala. To nie są obietnice, tylko gra psychologiczna. Kibice nie powinni brać tego na poważnie. Jeśli ktoś od paru lat ogląda boks, to wie, że Mariusz nie będzie już ryzykował w walkach i nie pójdzie już na wojnę. Nie ma już ambicji, żeby zdobyć coś dużego w boksie. 

Walka była lepsza, niż się zapowiadała. Ale wynik był taki, jakiego można było się spodziewać. Fury’ego bardzo nie lubię oglądać, jest dosyć pokraczny i nudny. Jego kariera opiera się główne na nazwisku. Jakby nie był z rodziny Tysona, to na tak dużych galach nigdy by nie boksował. Czekam na jego weryfikację. Uważam, że są zawodnicy, którzy bardziej od niego zasługują na występy na takich galach. 

Joshua vs Pulew. „U AJ czasami widać obawę”

Na pewno imponowały prawe podbródki Joshuy. Momentami prezentuje się w ringu bardzo dobrze. Szczególnie w sytuacjach, gdy widzi, że zranił rywala i próbuje go wykończyć. Wtedy fajnie się go ogląda. Ale czasami widać u niego obawę, boi się ciosów rywala. Gdy przyjmie kilka ciosów, widać w jego oczach niepewność. Zdecydowanie lepiej czuje się w ofensywie, ale to sprawia, że jego walki są ciekawsze. 

Joshua chce walczyć dla publiczności. Jeśli trener karze mu boksować bezpiecznie, to czasami o tym zapomina i ma fajne zrywy, chce dodać trochę fajerwerków. Pulew jak na swój wiek nawet wysoko zawiesił mu poprzeczkę. Bułgar ma prosty styl, ale trzeba przyznać, że jest twardy. Miał momenty, gdy spychał AJ-a do defensywy, ale wieku nie przeskoczy.

Jeśli dojdzie do walki Joshua vs Fury, to dla mnie faworytem będzie Tyson. Są spore szanse na ich walkę, bo stoi za tym Eddie Hearn, który znany jest z tego, że daje kibicom walki, które chcą oglądać. Fury jest bardzo inteligentnym pięściarzem i jest dla AJ za sprytny. Jeżeli Tyson przetrwał bomby od Wildera, to wydaje mi się, że nie przewróci się po ciosach AJ, a jeśli nawet tak się stanie, to może wstać i wygrać. 

Przeczytaj także: Adamek: Ziggy jest zmienny. Teraz mówi: walczymy

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery