ewa brodnicka

Ewa Brodnicka: Zamknęłam się na hejt. Mam piękną karierę

– Czytam dużo psychologicznych książek i wychodzę z założenia, że trzeba wszystkiego próbować, by na końcu nie żałować. Chcę wykorzystać swoje pięć minut i nie boję się porażki – mówi Ewa Brodnicka w rozmowie z PoGongu.

Ostatnio jesteś rozchwytywana przez największych promotorów boksu na świecie.

Ewa Brodnicka: Myślałam, że będę walczyła z Terri Harper o unifikację pasów, ale zrobiło się zamieszanie. Federacja WBO wyznaczyła mi obowiązkową obronę z Mikaelą Mayer, choć mój promotor nie dostał oficjalnej informacji. Dowiedzieliśmy się o tym nagle, gdy ogłosiliśmy, że podpisałam kontrakt z grupą Matchroom. Ja jestem od boksowania, resztę zostawiam promotorom. Czekam na informację, kiedy, gdzie i z kim mam walczyć.

Czy twoi promotorzy przystąpią do rozmów z teamem Mayer?

WBO dało dziesięć dni na dogadanie się w sprawie walki. Współpromuje mnie Eddie Hearn, więc jestem spokojna o negocjacje. Nie jestem w stanie powiedzieć, co z tego wyniknie. Obojętnie z kim będę walczyć, będzie to dla mnie walka marzeń i duży event.

Oglądałaś pojedynek Harper z Jonas?

Tak i byłam trochę zaskoczona, bo wydawało mi się, że Harper poradzi sobie dużo łatwiej, a walka była bardzo wyrównana. Harper miała duże problemy, o wiele lepiej wyglądała w poprzedniej walce z Evą Wahlstrom. Harper pozostała mistrzynią i moja walka z nią wciąż jest na horyzoncie.

Eddie Hearn uważa, że szybko powinien odbyć się rewanż Harper z Jonas.

Może być tak, że będę walczyć z Mayer, a dziewczyny zrobią rewanż i dopiero później spotkamy się w jakiejś konfiguracji. Wszystko może się wydarzyć, w boksie ciężko jest coś zaplanować. Moje starcie z Harper byłoby walką unifikacyjną o trzy pasy. Zróbmy to. Trenuję z Gusem Currenem i ze spokojem czekam na rozwój wypadków. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie zaczynałam treningów od tak niskiej wagi. Nie chcę katować się zbijaniem kilogramów przed walką.

Brałaś udział w negocjacjach z Eddiem Hearnem?

Nie, wszystko załatwiał Mariusz Grabowski. Otrzymałam kontrakt i zastanawiałam się nad różnymi opcjami. Kontrakt był bardzo fajnie wynegocjowany przez mojego promotora. Rozmowy trwały około miesiąca.

Od początku kariery zawodowej jesteś związana z grupą Tymex Boxing Promotions. O co najczęściej spierasz się ze swoim promotorem?

Z Mariuszem znamy się już siedem lat, on nigdy nie ściemnia. Jak coś mi doradza, to zawsze ma rację. I to mnie denerwuje, bo czasami próbuję coś zakombinować, a na końcu okazuje się, że on ma rację. Nie kłócimy się, relacje są ok. Mamy dobry kontakt i myślę, że zostanie już tak do końca kariery.

ewa brodnicka

Poproszę o mniej dyplomacji.

Nie było żadnych sprzeczek między nami. Wszystko załatwiamy ugodowo, serio. Ufam mu. Zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie finansowe. Na początku kariery walczyłam na jego galach bez kontraktów. Jak Mariusz coś mówi, to tak jest. Liczy się słowo, przez siedem lat nic się nie zmieniło. To jest dinozaur, bo tacy ludzie jak on już dawno wyginęli.

Czy Mariusz Grabowski narzekał kiedyś, że nie podobała mu się twoja walka?

Nie, on zawsze mnie mocno wspierał. Nawet jeżeli ktoś mnie krytykował, to mówił, żebym się nie przejmowała. Mariusz widzi, ile boks kosztuje mnie poświęcenia i wysiłku. Trenerzy są od tego, by mówić, co jest do poprawy.

W rozmowach z promotorem poruszyliście kiedyś temat twojej walki z Saszą Sidorenko?

Nie, nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Dzisiaj, gdy mam możliwość wypłynąć na głębokie wody, musimy ten temat zamknąć w słoiku i odłożyć na półkę.

Jakie masz relację z Saszą?

Z Saszą i Laurą Grzyb mamy bardzo dobre relacje. Ostatnio widziałyśmy się na konferencji, na której była ogłoszona zmiana stacji telewizyjnej z Polsatu na TVP Sport. Musimy się wspierać, bo kobietom nie jest łatwo w boksie. Nie ma sensu się kłócić, bo więcej osiągniemy, gdy będziemy się wpierać.

Jak oceniasz potencjał Laury Grzyb? Czujesz, że w grupie Tymex Boxing Promotion pojawiła się nowa konkurentka?

Gdy jest konkurencja, to można się rozwijać. Gdyby jej nie było, to może osiadłabym już na laurach i nic by mi się nie chciało. Nie czuję oddechu Laury na plecach, dlatego że ona jest na początku bokserskiej przygody, a ja jestem bliżej końca niż początku kariery. Zanim ona znajdzie się w czołówce, to ja będę już siedzieć na trybunach i będę jej kibicować.

Nie przegap: Szpilka: Nie chcę podpisywać kontraktu z żadnym promotorem

Wspomniałaś, że kobiety nie mają łatwo w boksie. Za mało zarabiacie?

Kobiety za mało zarabiają nie tylko w boksie. Gdyby mężczyzna wygrał pięć walk w obronie pasa WBO, to pewnie kupiłby sobie ze dwa mieszkania i otworzył dobry biznes. Ja na to nie mogłam sobie pozwolić. Myślę, że na największych galach kobiety są bardziej doceniane. Ostatnio Terri Harper dziękowała Eddiemu Hearnowi, że mogła kupić sobie mieszkanie za wypłatę za walkę. Cieszę się, że trafiłam na erę, gdzie kobiety zarabiają coraz więcej. Przecież kobiety też ryzykują zdrowie i dają z siebie tyle samo co faceci. Hearn chce budować mocny team w kobiecym boksie i idzie drogą podobną do UFC. Kobiety godziwie u niego zarabiają i występują w walkach wieczoru.

Kontrakt z Hearnem to jest dla ciebie duży przeskok, jeśli chodzi o finanse?

Nie mogę zdradzać szczegółów, ale nie narzekam na warunki. Jest dobrze.

Boisz się pierwszej porażki?

Czytam dużo psychologicznych książek i wychodzę z założenia, że trzeba wszystkiego próbować, by na końcu nie żałować. Chcę wykorzystać swoje pięć minut i nie boję się porażki. Uważam, że mam piękną karierę. Porażka nie robi z zawodnika gorszego człowieka. To jest tylko sport i zawsze może przydarzyć się przegrana.

Przed wywiadem wrzuciłem do wyszukiwarki twoje nazwisko i wyskoczyły mi takie tytuły: Brodnicka pokazała odważne zdjęcie, Brodnicka zrzuciła ciuszki, Brodnicka pręży się w bikini. Lubisz prowokować?

Jest mi miło, że tak piszą. Te artykuły powstały, gdy wyjechałam na weekend i opalałam się w bikini. Nie mam problemu, by pokazywać się jako kobieta, a nie tylko jako pięściarka. Choć ostatnio w social mediach publikuję więcej zdjęć i filmów z treningów. I to nie jest tak, że teraz więcej trenuję niż wcześniej. Nie podążam za tymi artykułami. Częściej ode mnie śledzi je moja mama i informuje mnie, że jakiś portal coś o mnie napisał. Dla rodziców to jest powód do dumy.

Jesteś odporna na krytykę?

Tak i to bardzo. Od małego byłam pod presją. Rodzice byli nauczycielami wychowania fizycznego, więc zawsze musiałam być najlepsza w sporcie. Opinie czy oceny innych ludzi mi nie przeszkadzają. Wcześniej zdarzało się, że jak przeczytałam o sobie coś niepozytywnego, to nie czułam się z tym fajnie. Człowiek nie jest z żelaza ani nie jest maszyną, ale znalazłam sposób na krytykę.

Jaki?

Nie wchodzić i nie czytać. To działa. Zamknęłam się na hejt. On towarzyszy wszystkim osobom, które coś robią w życiu. Tylko gdy siedzisz na kanapie, nikt cię nie krytykuje.

Po swoich walkach nie czytasz opinii kibiców?

Nie, bo to nie ma sensu. W internecie w większości są negatywne komentarze. Pod adresem aktorów, piosenkarzy czy sportowców. Internet stał się dla ludzi platformą do wyrzucania z siebie złości. Ale konstruktywną krytykę ze strony ekspertów czy ludzi z mojego środowiska biorę na klatę.

Jak oceniasz swoją współpracę z Gusem Currenem?

Nie mogę powiedzieć na niego złego słowa, świetnie dogadujemy się na sali treningowej. Trener widzi detale, tłumaczy mi boks i wysyła filmy, które mam obejrzeć. Bo boks to nie jest tylko praca na sali treningowej, ale też w domu. Oglądanie walk czy treningów innych zawodników to też jest nauka. Przy Gusie stałam się lepszą pięściarką. W końcu trafiłam na trenera, który oddaje mi całe serce i dużo mnie nauczył. W Warszawie mam drugiego trenera – Karola Landowskiego, a na siłowni trenuję z Leszkiem Pyrką. Z tego teamu jestem najbardziej zadowolona.

Często zmieniałaś trenerów. Z czego to wynikało?

Każdemu trenerowi mogę podziękować, że coś wniósł w moją karierę. Czasem trzeba podjąć ryzyko i zburzyć wszystko, by pójść do przodu. Wiele razy podejmowałam takie decyzje. Nawet gdy ludzie pytali: po co to robisz? Później okazywało się, że były to dobre decyzje. Z większością byłych trenerów jestem w dobrych relacjach, dzwonimy do siebie z życzeniami na urodziny. To jest praca. Gdy nie jestem w stanie dać z siebie więcej na sali ani trener nie jest w stanie więcej mnie nauczyć, wtedy kończymy współpracę.

Ze współpracy z trenerem Currenem zrezygnowali Adam Balski, Patryk Szymański i Łukasz Wierzbicki. Jak myślisz, z czego to wynika?

Zawodnicy Currena nie mieli walk z bumami, dostawali mocnych rywali. Czasami zawodnicy po porażkach nie potrafią wziąć tego na klatę, za porażkę winią trenera. Nie wiem, dlaczego współpraca tych zawodników z Currenem nie była kontynuowana. Z Tomkiem Adamkiem chwalimy trenera. Gdyby Adamek kontynuował karierę, to trenowałby z Gusem.

Pas WBO ma w twoim domu jakieś specjalne miejsce?

Trzymam go w walizce, bo nie chcę, żeby się zakurzył. Jednak planuję go umieścić w gablocie i powiesić na ścianie.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Zdjęcia: Tymex Boxing Promotions

PoGongu TV poleca:

2 komentarze

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery