Fury może pomyśleć, że jest niezniszczalny

Wydawało się, że Tyson Fury rozjedzie Otto Wallina jak walec. Dla Brytyjczyka miał to być przyjemny spacerek przed rewanżem z Deontayem Wilderem. Wyszło inaczej. Fury przeszedł drogę przez mękę, momentami miał strach w oczach. Mógł przecież przegrać przez techniczny nokaut.

Tak na marginesie, Fury powinien wysłać kwiaty i flaszkę lekarzowi, że ten wytrzymał ciśnienie i nie powiedział “stop”. Gdyby na miejscu Brytyjczyka był inny pięściarz, to pewnie walka zostałaby przerwana.

Często uśmiechacie się pod nosem, gdy słyszycie, że jeden cios może zmienić przebieg pojedynku. W tym przypadku tak było. Wallin w trzeciej rundzie trafił i nad okiem Tysona pojawiło się paskudne rozcięcie. Jeden strzał może zakończyć karierę nie tylko policjantowi. Zapamiętajcie to zdanie. Fury nie jest jednak mięczakiem i dał radę wygrać, mimo że miał dwóch rywali: Wallina i kontuzję. Trzeba przyznać, że świetną robotę wykonał jego cutman.

Teraz kilka słów o Otto Wallinie. Szwed sprawił, że pojedynek, na który nie chciało wam się wstawać (“za wiele nie będzie się działo”, tak pewnie myśleliście), trzymał w napięciu do końca. Szwed przegrał, ale wygrał. Na pewno w najbliższym czasie dostanie dobrze płatną ofertę. Podskoczą też słupki jego popularności. Już nie będzie anonimowym Szwedem, tylko tym, który napsuł sporo krwi Tysonowi. Wallin zbił na tej walce całkiem niezły kapitał. Kto następny? Rzucę jedno nazwisko pod rozwagę: Daniel Dubois.

Co wiemy o Furym po walce z Wallinem? Na pewno potrafi radzić sobie w sytuacjach kryzysowych i nie pęka, gdy sprawy nie idą po jego myśli. Po tym poznaje się mistrzów. Wstawał z desek w walce z Wilderem, teraz przez dziewięć rund walczył z rozwalonym łukiem i wygrał zdecydowanie, choć nie efektownie.

Kontuzja nie pozwoliła mu realizować założonego planu. Każdy myślał, że Fury zrobi show. Tu uderzy, tu powie coś publiczności, zatańczy, a może nawet wyciągnie telefon i zadzwoni do Joshuy, żeby powiedzieć mu, że jest bumem. Nic z tych rzeczy, wygłupów nie było. Fury musiał walczyć na poważnie, bo sprawy wymknęły mu się spod kontroli.

Skoro Fury wygrał, to aktualny jest jego rewanż z Wilderem. Zmienić może się tylko data, bo Tysonowi założono prawie 50 szwów i nie wiadomo, jak będzie goiła się rana nad jego okiem. Gipsy King po ostatnich walkach może pomyśleć, że jest niezniszczalny. Żeby tylko nie zechciał wyjść na czołowe zderzenie z tirem.

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery