mariusz grabowski

Grabowski: Na Gromdzie nie ma grzecznych chłopców i nie będzie

Na razie dajemy szansę mniej medialnym chłopakom. Niech oni się tym pobawią. Może w przyszłości będziemy stawiać na bardziej znanych zawodników lub celebrytów. Finał pierwszego turnieju Gromdy pokaże nam, w którą stronę pójdziemy – mówi Mariusz Grabowski w rozmowie z PoGongu.

Ilu chętnych zgłosiło się do drugiego turnieju Gromdy?

Mariusz Grabowski: Zainteresowanie było bardzo duże. Mógłbym już wybrać zawodników do kolejnych trzech turniejów. Za każdym razem jest około 300-400 zgłoszeń. Do najbliższego turnieju braliśmy chłopaków o zbliżonych warunkach fizycznych. Najcięższy zawodnik waży około 100 kilogramów, najwyższy ma 1,90 m. Nie będzie takiej dysproporcji gabarytów jak w walce Żółtaszka z Kubiszynem. 

Ale akurat w tej walce ten mniejszy, skazywany na porażkę, wygrał z tym większym. 

Zgadza się, dlatego nie chcemy wprowadzać kategorii wagowych. Takie sytuacje, jak w walce Żółtaszka z Kubiszynem zdarzają się też w boksie czy w MMA. Jeden cios zmienił obraz walki. Wcześniej dominował Żółtaszek, Kubiszyn bał się przyjąć ciosu. Myślę, że ta Gromda będzie jeszcze bardziej emocjonująca od dwóch poprzednich. 

Jak wygląda selekcja zawodników? Siadacie z Mateuszem Borkiem przy drinku i wybieracie kandydatów? 

Mam trenerów, którzy ze mną współpracują i razem przeglądamy zgłoszenia. W pierwszym etapie selekcji bierzemy pod uwagę osiągnięcia sportowe. Kandydaci muszą trenować i mieć jakieś osiągnięcia. Nie bierzemy chłopaków z ulicy. Taki bijok z ulicy nic nie pokaże w ringu, nawet w walce na gołe pięści. 

Od bijoków z ulicy dostajecie dużo zgłoszeń?

Bardzo dużo. Do walki chętni byli bracia, którzy nie rozmawiają ze sobą od lat i na Gromdzie chcieli wyjaśnić konflikt. Są różne opisy, ktoś pisze, że załatwiłby tego czy tamtego, bo go nie lubi. Codziennie selekcjonujemy zgłoszenia. Gdy ogłaszamy nabór, to pierwszego dnia przychodzi ze sto zgłoszeń. Wybieramy teoretycznie najlepszych dla nas zawodników. 

Kobiety też się zgłaszają?

Mieliśmy około ośmiu zgłoszeń, mimo że nie prowadzimy naboru kobiet. W tej chwili nie przewidujemy, żeby walczyły u nas panie. Chociaż nie wykluczamy tego w jakieś superwalce. To muszą być kobiety zdecydowane na sto procent, które się nie wycofają. Nie chcemy czegoś promować, a później odwoływać. Zresztą Gromda to jest klub dżentelmenów i na razie niech tak zostanie. 

Jesteście zadowoleni ze sprzedaży PPV? 

Wynik sprzedaży po pierwszej edycji wzięlibyśmy w ciemno, a druga edycja była jeszcze lepsza. Myślę, że teraz będzie rekord. Zainteresowanie jest duże, widać to wynikach w social mediach. Podchodzimy do tego na spokojnie. 

Jest opcja, żeby ten projekt przenieść do telewizji? 

Zgłaszały się do nas duże telewizje i platformy z Anglii i USA. Gdybyśmy przyjęli ich propozycję, to włączona zostałaby geoblokada, a nie chcemy blokować Gromdy. Teraz można ją wszędzie obejrzeć. Trzydzieści procent sprzedaży pochodzi z zagranicy: z Anglii, USA, Norwegii. Na razie nie chcemy się otwierać na zagraniczne telewizje. 

Finał pierwszego turnieju Gromdy przez jakiś czas stał pod znakiem zapytania przez kłopoty z prawem Tysona, który trafił do aresztu. 

Ludzie osądzają kogoś zanim zapadnie wyrok. Od osądzania w Polsce są sądy, a nie redaktorzy czy kibice. Gromda to jest turniej, a finał miał być wisienką na torcie. Gdyby go nie było, nic by się nie stało. Najwyżej przesunęlibyśmy akcenty promocyjne w inną stronę. Jeśli chodzi o sytuację Tysona, to każdy jest dorosły i odpowiada za swoje życie. Przecież nie będę Krystiana powadził za rękę. Na Gromdzie nie ma grzecznych chłopców i nie będzie. Dajemy tym chłopakom szansę, żeby zaistnieli, bo do boksu czy MMA nikt ich nie weźmie. Niektórzy mi mówią: panie promotorze, nie pije, nie ćpam, tylko trenuję. Cieszymy się, że dajemy im szansę, ale wszystkich nie zresocjalizujemy. 

Pomagaliście Krystianowi, gdy wpadł w kłopoty?

Powtórzę, od wydawania wyroków jest sąd, a od obrony są adwokaci. Myślę, że w przypadku Tysona nie było tak, jak opisały to media. Myślę, że niebawem wszystko rozstrzygnie sąd. Pewnie Krystian jest podejrzany. Mam nadzieję, że to będzie potraktowane jako wybryk chuligański i nic więcej. Tym bardziej, że gdyby było coś poważniejszego, to nikt by go nie wypuścił na wolność. 

Mieliście plan B, jakieś zastępstwo dla Tysona?

Chcieliśmy zrobić rewanż Kubiszyn vs Łazarek. Mateusz trochę kręcił nosem na ten pomysł. Pewnie było to spowodowane finansami, bo za wygraną w finale może zarobić 100 tysięcy złotych. Myślę, że na świeżości Łazarek mógłby narobić problemów Kubiszynowi. Mogliśmy do turnieju wprowadzić Żółtaszka, opcji było sporo, ale cały czas wierzyliśmy, że finał się odbędzie. I wygląda na to, że się odbędzie.

Sytuacja z Tysonem nie zaszkodziła wizerunkowo Gromdzie? 

Bez przesady. Przecież nie jesteśmy przedszkolem tylko federacją, która organizuje walki na gołe pięści. Nie ponosimy odpowiedzialności za czyny zawodników, którzy u nas walczą. Wszyscy mamy cierpieć za to, że ktoś ma na sumieniu jakiś wybryk. Nie podpisujemy się pod tym, ale nie mamy na to wpływu.

Tomasz Gromadzki sam zgłosił się do walki na gołe pięści, czy złożyliście mu ofertę? 

Tomek przedłużając kontrakt z Tymexem, powiedział, że robi to ze względu na to, żeby mógł walczyć na Gromdzie. Miał walczyć na gali Tymexu, ale wypadł jego rywal. Obiecałem mu występ na Gromdzie, a on nie zastanawiał się ani chwili. Miał tylko wątpliwości, czy Łazarek zgodzi się na walkę z nim. Zgodził się bez problemu i myślę, że młócka jest gwarantowana. 

Blisko Gromdy jest Artur Szpilka, który jest waszym ekspertem. Widać, że kręcą go walki na gołe pięści. Złożyliście już mu ofertę? 

W kuluarach rozmawiamy, ale nic nie jest przesądzone. Na razie jest ekspertem i twarzą Gromdy. Jest dużo znanych osób, które są z nami. Był inny projekt, który miał zmiażdżyć Gromdę, ale myślę, że bez wydawania pieniędzy na promocję Gromda zmiażdżyła tamten projekt. Dlatego jestem podwójnie zadowolony. Cały czas idziemy do celu swoją drogą i nie oglądamy się na nikogo. 

Gromdziarzem został Peja. Na jakiej zasadzie współpracuje z wami?

Jest twarzą naszej federacji. Rysiu chce nam pomóc w promocji, będzie gościł na naszych galach. Wiele znanych osób dołącza do nas, niebawem zrobimy duże wow. Na razie dajemy szansę mniej medialnym chłopakom. Niech oni się tym pobawią. Może w przyszłości będziemy stawiać na bardziej znanych zawodników lub celebrytów. Finał pierwszego turnieju Gromdy pokaże nam, w którą stronę pójdziemy. 

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Przeczytaj także o boksie:

„Kubańczycy przyjechali do Polski za chlebem. Nie będą bić leszczy”

„Jeżewski nawet nie zapytał o warunki finansowe”

Janusz Pindera o ofercie dla Cieślaka i walce Okolie vs Jeżewski

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery