krystian każyszka

„Kubańczycy przyjechali do Polski za chlebem. Nie będą bić leszczy”

Oni chcieli walczyć zawodowo, a na Kubie nie mogli. Na początku chcieliśmy, żeby do naszej grupy dołączył tylko Pablo Sanchez. Był nawet brany pod uwagę przy obsadzie turnieju w wadze cruiser. To są kompletni zawodnicy, gotowi na karierę zawodową – mówi Krystian Każyszka o pięściarzach z Kuby, którzy podpisali kontrakty z grupą Rocky Boxing Night.

Jak blisko był pan zakontraktowania rywala dla Kalengi, który ostatecznie wypadł z karty walk gali w Wielkim Klinczu?

Krystian Każyszka: Było trzech kandydatów do zastąpienia Nikodema Jeżewskiego. Rozmawialiśmy, ustalaliśmy liczbę rund, ale nazwisko Kalenga działa magicznie i nikt się nie zdecydował. Wśród kandydatów był Igor Jakubowski, który chciał walczyć z Kalengą na dystansie sześciu rund. Złożyłem ofertę menedżerowi Kalengi, ale nie byli zainteresowani, bo Igor nie ma mocnej pozycji w rankingach. Menedżer nie podjął rozmowy. Chcieli rywala, który znajduje się w rankingach.

Kalenga jednak przyleciał do Polski.

Youri chce walczyć w przyszłym roku z Nikodemem Jeżewskim, ale to zależy od tego, jak zakończy się walka Nikodema z Okolie. Kalenga był już u mnie w firmie i zrobił face to face z figurą woskową Mike’a Tysona. W piątek na gali w Wielkim Klinczu na trybunach zasiądą figury woskowe znanych postaci. Będą Donald Trump, Angelina Jolie, Bruce Willis, Mick Jagger i inni. Jako organizatorzy chcieliśmy wypełnić pustkę na trybunach i uzyskać efekt wow.

Jakubowski jest zawodnikiem grupy Rocky Boxing Night?

Jesteśmy z nim związani. Igor uczestniczy w turnieju wagi cruiser. Jeśli wygra turniej, to zostanie zawodnikiem naszej grupy. Mamy też dużo zapytań o Igora, różne osoby proponują współpracę. Zbieramy oferty i będziemy je analizować. Jeżeli będziemy potrzebować partnera do prowadzenia jego kariery i jeśli dostaniemy z Tomkiem Turkowskim atrakcyjną ofertę, to nie mówimy nie.

Po pierwszej walce Jakubowskiego w turnieju wagi cruiser spadło na was dużo krytyki, bo Igor brutalnie znokautował Pawła Nowaczyńskiego.

Ludzie powinni zauważyć, że to był turniej. Każdy mówi o nokaucie Igora na Pawle, a nikt nie wspomina o nokaucie Kajetana Kalinowskiego na Alanie Jachimowskim.

W przypadku walki Jakubowskiego z Nowaczyńskim była zbyt duża dysproporcja umiejętności i doświadczenia.

Paweł Nowaczyński pojawił się jako ósmy uczestnik turnieju. Mieliśmy kilku innych kandydatów na to miejsce, ale wiadomość od Pawła mnie poruszyła. Wychował się w Domu Dziecka, ma niesamowitą historię. Napisał, że ma dwanaście walk. O Pawle rozmawiałem z jego trenerem, a także z moim zawodnikiem Damianem Tymoszem. Obaj powiedzieli, że Paweł ma niesamowity charakter, że jest odważny i że się nie boi. Dałem mu szasnę. W losowaniu trafił najgorzej jak mógł, zdawałem sobie z tego sprawę. Zakładaliśmy, że jak walka nie będzie się układała dla niego korzystnie, to ktoś ją przerwie, sędzia lub trener. Paweł pod koniec pierwszej rundy złapał wiatr w żagle. Zaczął kontrolować walkę, uderzać i przyjmować ciosy. Stałem pod ringiem i dziwiłem się, jakie on ma serce do walki. W drugiej rundzie poczuł się zbyt pewnie, Igor go wyczekał, trafił i znokautował.

Co się teraz dzieje z Nowaczyńskim?

Czekajcie na jego kolejną walkę. Jest po wszystkich badaniach, zleciłem je i opłaciłem. Trenuje w klubie Berej Boxing, ma też zajęcia z trenerem od przygotowania fizycznego. Chcemy mu zorganizować dodatkowe obozy. Prawdopodobnie już od tego miesiąca będzie miał dwóch nowych sponsorów, którzy będą wspierać jego przygotowania. Zaproponuję Pawłowi wyjazd do Poznania i Kościerzyny. Chciałbym, żeby kubański trener, którego przyjechał do Polski, trochę go podszlifował. 27 kwietnia zobaczycie w ringu nowego Pawła Nowaczyńskiego.

W pana grupie pojawiło się trzech pięściarzy z Kuby oraz ich trener. Jak trafili do Rocky Boxing Night? 

Rozmowy trwały długo. Odezwał się do mnie Krzysztof Block, który jest inicjatorem tego projektu. Krzysiu poleciał na Kubę, zaprzyjaźnił się z zawodnikami i trenerem, później sprowadził ich do Polski. Oni chcieli walczyć zawodowo, a na Kubie nie mogli. Na początku chcieliśmy, żeby do naszej grupy dołączył tylko Pablo Sanchez. Był nawet brany pod uwagę przy obsadzie turnieju w wadze cruiser. Kubańczycy przyjechali do naszego klubu na sparingi, później podpisaliśmy z nimi kontrakty. To są kompletni zawodnicy, gotowi na karierę zawodową.

Na jak długo podpisaliście z nimi kontrakty?

To są kilkuletnie kontrakty. Gdy je podpisywaliśmy, umówiliśmy się, że nie będziemy bić leszczy. Już w debiutach mają trudnych rywali. Oni chcą walczyć, przyjechali do Polski za chlebem. Postawili wszystko na jedną kartą. Mają wizę, wyrabiają dokumenty i będziemy się starać o pobyt czasowy dla nich. Przyjechali z wyśmienitym trenerem – Francisco Perezem Nievesem, który wychował wielu zawodników, w tym podwójnego mistrza olimpijskiego Victora Vinenta. Jeden z jego wychowanków, Diosbleys Hurtado, był też zawodowym mistrzem świata . Trener ma w dorobku kilkadziesiąt medali. Na Kubie ma klub Santiago de Cuba. Kubańczycy będą mieszkać w Poznaniu. Powoli łapią język polski.

Skoro podpisaliście długoletnie kontrakty, to Kubańczycy musieli zrobić na panu bardzo dobre wrażenie?

Dostałem CV każdego z tych zawodników, są to utytułowani pięściarze. Sprawdziłem i zweryfikowałem informacje o nich. Później przywiozłem ich do siebie do klubu. Jakby pan ich zobaczył, to też podpisałby pan z nimi kontrakty i to pewnie na dziesięć lat. 

Już w piątek kibice będą mogli ocenić ich potencjał.

Zgadza się, chłopaki muszą potwierdzić swój potencjał w ringu, gdy dojdzie telewizja i stres. Jestem dobrej myśli.

Gdzie będą trenowali na co dzień? 

W klubie Walczak w Poznaniu u Krzysztofa Blocka. Krzysztof podobnie, jak ja wspiera boks olimpijski. Na igrzyska w 2028 roku chcemy przygotować zawodników, młody narybek. Chcemy budować ich od podstaw. Dlatego też zatrudniliśmy trenera z Kuby. Dodatkowo sprowadziłem też świetnego trenera z Uzbekistanu. Maxmud-Ali Rakhmankulau wychował kilku mistrzów Białorusi i był instruktorem kadry narodowej tego kraju. W tej chwili jest do dyspozycji moich zawodników w Kościerzynie. W piątek zadebiutuje w narożniku Adriana Szczypiora. Mamy mocną kadrę trenerską, będziemy współpracować między klubami. 

Co się dzieje z Shi Yun Longiem, który na gali w Stężycy zaliczył efektowny debiut na zawodowym ringu?  

Wiążę z nim duże nadzieje. To był drugi zagraniczny zawodnik w moim teamie. Pierwszym był Max Miszczenko. Shi Yun Long to bardzo ambitny zawodnik ze świetnymi warunkami fizycznymi. Ma duże predyspozycje, ale niestety brakuje mu zdrowia. W tym momencie nie wygląda to dobrze. Po ostatniej walce odezwała się stara kontuzja, obecnie nie trenuje. Możliwe, że ta kontuzja wykluczy go z rywalizacji. Robiliśmy już przymiarki do jego walki z Kamilem Sokołowskim. 

Sokołowskiego zobaczymy jeszcze na gali Rocky Boxing Night?

Kamil jest fajnym zawodnikiem, bardzo go szanuję. Zawsze chciałem go ściągnąć do Polski, bo uwielbiam jego charakter i serce do walki. Cieszę się, że mogłem go pokazać polskim kibiciom. W Wielkim Klinczu dali fajną walkę z Patrykiem Kowollem. Być może Kamila jeszcze zobaczymy na gali Rocky Boxing Night. 

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

Przeczytaj także:

„Nikodem Jeżewski nawet nie zapytał o warunki finansowe”

Janusz Pindera o ofercie dla Cieślaka i walce Okolie vs Jeżewski

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery