Mateusz Kubiszyn

Kubiszyn: Zrozumiem, jeśli ktoś powie, że jesteśmy chuliganami

– Gromdę traktuję jako sport, ale to jest świeży sport i nie do końca ludzie się z nim oswoili. W sumie ja też się jeszcze nie oswoiłem – mówi Mateusz Kubiszyn w rozmowie z PoGongu.

Dużo masz obrażeń po Gromdzie?

Mateusz Kubiszyn: Byłem u chirurga, zrobiłem też zdjęcia rentgenowskie rąk. Są mocno poobijane, ale nie mam poważniejszych kontuzji ani złamań. Mam problem ze ścięgnem najmniejszego palca, ale to jest delikatny problemik. Dwa tygodnie i się zagoi. Głowa jest trochę rozbita, są siniaki pod oczami i jakieś rozcięcia, ale myślałem, że będzie gorzej.

Turniej zaczął się dla ciebie kiepsko. Na początku pierwszej walki leżałeś na deskach.

Od razu pomyślałem sobie, że trzeba się brać do roboty, bo to nie są rurki z kremem.

Wygrałeś dwie walki i znalazłeś się w finale. Przyznaję, że nie wierzyłem w twoje zwycięstwo z Żółtaszkiem. Pomyślałem sobie: Kubiszyn to jest kozak, ale nie ma szans, bo jest 40 kilogramów lżejszy od rywala.

Od zawsze jest jedna zasada: na ulicy nie ma kategorii wagowych. Trzeba było się trzaskać z większym czy mniejszym i wyłapywać mocne i słabe strony rywala. Wyszedłem z założenia, że im ktoś jest większy, tym więcej potrzebuje tlenu i powietrza. Wiedziałem, że z każdą minutą będę zyskiwał przewagę, więc musiałem być ruchliwy i nie mogłem dać się trafić. Grałem na czas, a później ruszyłem do ataku. W każdej walce kondycja była moim atutem. Wiedziałem, że mogę sobie pozwolić na przedłużanie walk. W ostatnim pojedynku musiałem zmęczyć rywala, ale liczył się też spryt i szybkość. Z mniejszymi przeciwnikami poszedłem na otwartą wojnę i nie brałem jeńców.

Pojedynek z Łazarkiem to też nie były rurki z kremem. Dla mnie to była najlepsza walka w krótkiej historii Gromdy.

Łazarek ma łeb jak kamień. Uderzałem go, ale ciężko było stwierdzić, czy robi to na nim wrażenie. Nie padał, więc zmieniłem taktykę i zacząłem osłabiać jego kiszki, korpus i to przyniosło efekt. Już nie miał ochoty walczyć.

Żółtaszek bił najmocniej?

Myślę, że tak, ale tylko raz trafił mnie czysto, lewym prostym. Po tym ciosie przykleknąłem i odpocząłem. Jak robiłem uniki przed jego ciosami, to słyszałem świsty nad głową, jakby ktoś deską wymachiwał. Jego siłę poczułem też, gdy trafił mnie przedramieniem.

NIE PRZEGAP: Powiedziałem do trenera, że spierd*** stąd, ale dali kasę, więc walczyłem

Po gali było jakieś piwo z rywalami?

Byliśmy na kolacji w hotelu, w którym byliśmy zakwaterowani. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się i poszliśmy spać. W trakcie turnieju było dużo luzu i zero złej krwi między nami. Tuż przed walkami żartowaliśmy sobie, a później się biliśmy.

Długo zastanawiałeś się nad wysłaniem zgłoszenia do Gromdy?

Decyzję podjąłem spontanicznie, a jak już ją podjąłem, to nie było odwrotu. Trzeba było iść zrobić swoje, po męsku.

Mateusz Kubiszyn

Żeby wystąpić na Gromdzie musiałeś dostać zgodę od przełożonego. Długo go przekonywałeś?

Pracuję w Państwowej Straży Pożarnej i obowiązuje mnie droga służbowa. Musiałem napisać raport do komendanta miejskiego i jak to bywa z urzędowymi sprawami, chwilę musiałem poczekać na odpowiedź.

Narzeczona pewnie nie była zadowolona, gdy usłyszała, że będziesz walczył na gołe pięści.

Powiedziałem jej, że to robię. Większości moich bliskich i przyjaciół nie podobał się ten pomysł, ale po zakończeniu Gromdy tylko narzeczona i mama twierdziły że i tak to był głupi pomysł. Reszta zmieniła zdanie.

Panie oglądały twoje walki?

Rodzice oglądali powtórkę gali, gdy już wiedzieli, że wygrałem. Mamuśka na żywo mogłaby nie znieść tych emocji. Narzeczona chciała oglądać, ale szybko jej przeszło i odpuściła. Bardzo dobrze zrobiła.

Zgodzisz się z tym, że walki na gołe pięści to jest mordobicie?

Sport z założenia ma być bezpieczny i do tego zawsze się dążyło. Rękawice były coraz lepszej jakości, by zapewnić większe bezpieczeństwo zawodnikom, a tu je zrzuciliśmy. Dla mnie Gromda była wyzwaniem sportowym, ale zrozumiem, jeśli ktoś powie, że jesteśmy chuliganami i że to jest mordobicie. Gromdę traktuję jako sport, ale to jest świeży sport i nie do końca ludzie się z nim oswoili. W sumie ja też się jeszcze nie oswoiłem.

W finale turnieju Gromdy będziesz się bił z Krystianem Tysonem Kuźmą. Co o nim sądzisz?

Krystian nie jest sportowcem. Wybił się na Gromdzie, coś tam trenuje. Oczywiście niczego mu nie odbieram, bo może trenować od wielu lat, ale nie jest typowym sportowcem. Prezentuje styl z ulicy, trochę z sali. W kilka miesięcy czy lat nie nadrobi tego, co ja robiłem przez całe życie.

Czujesz się faworytem walki z Kuźmą?

Nie myślałem o tym. Mam zamiar wejść do ringu, zrobić robotę i wrócić do domu. Stawianie się w roli faworyta czy underdoga nie ma dla mnie znaczenia.

Mateusz Kubiszyn

Jak wyglądają przygotowania do walk na gołe pięści?

Przygotowywaliśmy stopniowo organizm do uderzania gołymi pięściami. Trochę inaczej układa się pięści przy zadawaniu ciosów bez rękawic. Przedramię nie może być tak luźne jak w boksie. Trochę inaczej się sparuje.

Przed Gromdą walczyłeś z Adamem Balskim w boksie. Przegrałeś na punkty, ale dobrze wypadłeś. Zgadzasz się z werdyktem sędziów?

Tak. To była gala organizowana przez promotora Balskiego, więc walczył u siebie. W sportach walki normalną rzeczą jest, że gospodarz przy wyrównanej rundzie wygrywa tę rundę. W naszej walce było kilka wyrównanych rund. Z dwie rundy mu urwałem i tyle. Zrealizowałem plan taktyczny i jest ok, ale jakiś tam niedosyt jest, bo walka była na styku. Cieszę się, że pokazałem się z dobrej strony, mimo że nie miałem pełnego okresu przygotowawczego. To Adam może pluć sobie w brodę, że walka nie do końca poszła po jego myśli.

To może rewanż?

Po co mamy się w to bawić? Nie uprawiam sportu dla pieniędzy czy fajnych nazwisk w rekordzie. Toczymy walkę, później podajemy sobie łapę i się rozchodzimy. Rewanż nie ma sensu. Mogę walczyć w boksie z kimś innym. Teraz chcę wypełnić kontrakt z Gromdą, ale chcę iść dalej drogą sportową i walczyć w boksie zawodowym, kickboxingu zawodowym i amatorskim. Chcę się bawić sportem i podejmować wyzwania. Bez większych zobowiązań i planów. Biorę życie jakim jest. Trenuję i walczę, to jest moje życie. Dobrze się tym bawię.

Na jak długo podpisałeś kontrakt z Gromdą?

Po finale jeszcze mnie zobaczycie na Gromdzie.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

zdjęcia: Gromda

PoGongu TV poleca:

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery