Łaszczyk: Czasami myślę, że przydałaby mi się przegrana

– Każdy rywal ma dwie ręce, dwie nogi, głowę i jest w stanie ze mną wygrać. W ogóle nie myślę o tym, że jestem faworytem. Faworyt nie faworyt, chwila nieuwagi i każdy może przegrać. Taki jest boks – mówi Kamil Łaszczyk w rozmowie z PoGongu.

W sobotę masz walkę wieczoru na gali organizowanej przez MB Promotions, ale nie jest ona wpisana w BoxRecu. Przejmujesz się tym?  

Kamil Łaszczyk: Szczerze mówiąc, trochę jest mi to obojętne. Dla mnie to jest dziwne, że jedną galę się wpisuję, a drugiej nie. Dużo jest w tym polityki. Chcę walczyć o mistrzostwo Europy i nie chciałbym wypaść z rankingów. Zwłaszcza że mój menedżer Jurek Mazur walczył o to, żebym wrócił do tego rankingu. BoxRec to jest tylko BoxRec. Jestem w nim na 162. pozycji, a uważam, że powinienem być w pierwszej dwudziestce. Mógłbym walczyć z rywalami z pierwszej trzydziestki, dwudziestki, a nawet dziesiątki. Ale zdaję sobie sprawę, że ściągnięcie takich przeciwników do Polski to są duże koszty dla promotorów.  

Mateusz Borek twierdzi, że trudno jest obecnie zakontraktować dla ciebie przeciwnika o określonej klasie sportowej. Jak zobaczyłeś nazwisko najbliższego rywala, to nie byłeś trochę zły, że poprzeczka nie poszła wyżej?  

Cieszę się, że mogę zaboksować, bo lepiej jest walczyć niż siedzieć w domu. Miałem okres, gdy nie walczyłem i to mi ciążyło na sercu i w głowie. Mam nadzieję, że w walce z Kevinem Escanezem pokażę, że jestem coraz mocniejszy. Wydaje się, że mam słabego rywala, ale muszę być skoncentrowany. Każdy rywal ma dwie ręce, dwie nogi, głowę i jest w stanie ze mną wygrać. W ogóle nie myślę o tym, że jestem faworytem. Faworyt nie faworyt, chwila nieuwagi i każdy może przegrać. Taki jest boks. Szanuję każdego przeciwnika.  

Dodatkową motywacją może być dla ciebie występ w walce wieczoru.  

Jest mi miło, że Mateusz dał mi walkę wieczoru. To jest dla mnie wyróżnienie, ale mogę walczyć nawet w pierwszej walce. Muszę zrobić swoje i pokazać się z jak najlepszej strony.  

Jak układa ci się współpraca z Mateuszem Borkiem?  

Jest dobra i wszystko jest tak, jak powinno być. Wierzę, że razem dojdziemy daleko. 

Dzisiaj trudno jest cokolwiek zaplanować, ale macie z promotorem zarys jakiegoś planu dotyczącego twojej przyszłości? 

Moim menedżerem jest Jurek Mazur i to on głównie rozmawia z Mateuszem. Są plany, żebym w przyszłym roku walczył o mistrzostwo Europy. W czasie pandemii trudno jest cokolwiek zorganizować. Wierzę, że dojdzie do tej walki. 

Jak wyglądały twoje przygotowania do walki na MB Boxing Night 8 

Praktycznie tak samo, jak do każdej. Więcej pracowaliśmy nad precyzją ciosów, bo nie zawsze była taka, jak bym chciał. Pracowaliśmy też nad wytrzymałością, trochę wzmocniłem się fizycznie. W trakcie przygotowań cały czas byłem w Dzierżoniowie. Bardzo lubię tam przebywać, bo mogę skupić się tylko na treningu. Życie biegnie według schematu: trening, odpoczynek, trening, odpoczynek. I tak w kółko. Ale jest wesoło, mamy fajną ekipę.  

Macie na sali też pana aktora – Mariusza Wacha.  

W niedzielę nie udało mi się obejrzeć pierwszego odcinka serialu, w którym zagrał Mariusz. Na pewno obejrzę następny. Mariusz mógłby występować w niejednym filmie. Ma do tego dryg, byłby dobrym aktorem. W horrorach mógłby grać główną rolę. Duży chłop z niego, jest pocieszny, ale mógłby robić złą minę. On jest już gwiazdą. Tylko mu się kłaniać na ulicy. Żartuję. Mariusz całe życie był pokornym cielaczkiem, nie nosił głowy wysoko i nigdy mu nie odbiło. Szacunek dla niego, że nigdy się nie zmienił. 

Może Mariusz wciągnie cię do branży filmowej? 

Próbował mnie wciągnąć, ale nie pcham się w takie rzeczy, ha ha. Wolę wchodzić do ringu. Miałem już kiedyś taką propozycję, ale odmówiłem. Byłbym słabym aktorem. Chociaż moja narzeczona uważa inaczej. Teraz muszę się zająć tym, co umiem robić najlepiej, czyli boksem.  

Przeczytaj także: Wasilewski o odejściu Łapina: Można to było załatwić inaczej

Wach wciąż dostaje ciekawe oferty w boksie. Ostatnio mówiło się o jego walce z Tysonem Furym 

Mariusz miałby ciężko z Furym. Ale nigdy nie skreślę człowieka, z którym siedzę, jak to się mówi, pod jedną celą. Mariusz ma w prawej ręce kopyto. Fury jest dzisiaj poza zasięgiem każdego zawodnika w wadze ciężkiej. To byłaby ciężka przeprawa dla Mariusza, ale na pewno walka byłaby na pełnym dystansie, bo Mariusz się nie przewraca. 

W ostatniej walce w bardzo ładnym stylu wygrałeś z Piotrem Gudlem. Znacie się, nie było ci szkoda go obijać? 

Po walce, już w narożniku, przeprosiłem go, że tak się stało. To jest sport, gdyby Piotrek był w stanie wygrać ze mną przed czasem, to na pewno by to zrobił. Nienawidzę przegrywać. Nie przegrałem od trzynastu czy czternastu lat. Czasami mam takie myśli, że przydałaby mi się przegrana, bo może złapałbym takiego bakcyla, jak wtedy, gdy byłem młody. Byłbym jeszcze mocniejszy. Ale spokojnie, nie zamierzam przegrywać. Chcę iść jak najwyżej.  

Po wygranej z Gudlem zebrałeś sporo komplementów. Mateusz Borek mówił: “Kamil ma argumenty, by na każdej gali kraść show. W porównaniu do wielu polskich zawodników on jest dwie półki wyżej”. Docierają do ciebie te komplementy?  

Cieszą mnie takie słowa, ale wiem nad czym muszę pracować. Moje ostatnie walki były bardzo fajne. Piotrek Wilczewski dobrze mnie do nich przygotował. Z tym trenerem jestem w stanie walczyć o najwyższe tytuły. 

Jak opisałbyś swoje relacje z trenerem 

Mamy bardzo dobre relacje. Poza salą kolegujemy się, ale na sali jest rygor. Musimy zapieprzać, nie ma lekko. Piotrek sam trenuje i daje przykład, że ciężka praca popłaca.  

Piotrek nie ma czasem ochoty wrócić na ring?  

Myślę, że w podświadomości pewnie miałby ochotę. Ale już zakończył karierę i zajął się trenerką. Nieraz wchodzi do ringu i sparuje. Uważam, że niepotrzebnie, bo ważniejsze jest zdrowie, ale ciężko jest odejść z boksu.

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery