Mister KO z Częstochowy nie bierze jeńców

W środowisku bokserskim krąży teoria, że pojedynków o mistrzostwo świata się nie odrzuca, ale Robert Parzęczewski ją obalił. Już dwa razy odrzucił oferty pojedynków o tytuł. Pięściarz z Częstochowy rośnie z walki na walkę. Przy okazji dorobił się pseudonimu „Mister KO”.

Parzęczewski wspomniał kiedyś, że chciałby zostać mistrzem świata szybciej niż Krzysztof Włodarczyk, który dokonał tego w wieku 25 lat. Nie udało mu się to, choć dostał ofertę walki o tytuł jeszcze przed 25. urodzinami. Chodziło o konftrontację z Siergiejem Kowaliowem. Parzęczewski nie chciał lecieć za ocean po duże pieniądze i porażkę. Znał swoje miejsce w szeregu. Rozsądek wziął górę, biznes się nie liczył. Kowaliow mógł wtedy wybić Parzęczewskiemu boks z głowy.

Siedem zwycięstw przed czasem z rzędu

Na kolejną propozycję walki o mistrzostwo świata nie musiał długo czekać. Tym razem chodziło o konfrontację z Callumem Smithem. – Nie wzięliśmy tej oferty, bo uważamy, że Robert musi stoczyć jeszcze 2-3 pojedynki, by zaadaptować się w nowej kategorii. Za dwa lata będzie właściwy czas, żeby atakować tron. Nie chcemy jechać po kasę i ładnie przegrać – mówił Po Gongu Mateusz Borek przed walką Parzęczewskiego z Dmitrijem Czudinowem w Spodku.

Parzęczewski dostał w Katowicach walkę wieczoru. Naprzeciwko niego stanął doświadczony Czudinow, który w przeszłości był tymczasowym mistrzem wagi średniej. Na polskim pięściarzu nie zrobiło to wrażenia. Parzęczewski załatwił sprawę już w drugiej rundzie. To była jego siódma wygrana przed czasem z rzędu! Pierwsza w kategorii super średniej, do której zszedł z wagi półciężkiej.

Po walce Parzęczewski został ochrzczony jako „Mister KO”. – Jego moc po zmianie kategorii była ogromna. Różnica dynamiki, dobór ciosów w kombinacji to sprawiło, że widzieliśmy piękny nokaut – stwierdził tuż po walce Grzegorz Proksa. Na antenie Polsatu Sport chwalił także sztab szkoleniowy Parzęczewskiego: Kapitalnie przygotowali taktykę i formę Roberta. Piotr Zyzik i Grzegorz Krawczyk wykonali kapitalną robotę. Mam nadzieję, że rośnie nam młode pokolenie polskich trenerów.

Wyglądał jak bohater z jakiegoś horroru

Z walki na walkę rośnie też Robert Parzęczewski. Wielu niedowiarków przekonał do siebie, gdy pokonał Dariusza Sęka. Pokonał to w sumie niewłaściwe słowo, on Sęka zmiótł z ringu w Radomiu. Chudinow i Sęk to do tej pory najlepsze nazwiska w rekordzie pięściarza z Częstochowy. W jego kartotece widnieje też jedna porażka. W czerwcu 2015 roku przegrał z rywalem o nazwisku Luxembourger. Parzęczewski tłumaczy się, że przegrał wtedy sam ze sobą. Chciał walki rewanżowej, ale Francuz zakończył karierę.

Parzęczewski świadomie stawia kolejne kroki na zawodowych ringach. Zdaje sobie sprawę, że boks zawodowy to nie jest łatwy biznes. Poznał już jego gorsze strony. Na początku kariery płacił za walki ze swojej kieszeni. W końcu pomocną dłoń wyciągnął do niego Mariusz Grabowski i dał mu kontrakt. Szef Tymex Boxing Promotions nie żałuje swojej decyzji, bo Parzęczewski jest dzisiaj koniem pociągowym jego grupy.

Jest też jednym z ciekawszych prospektów w Polsce. Na pewno należy mu się miejsce w pierwszej dziesiątce polskiego P4P. Jak poczuje krew, to nie odpuszcza. Ma instynkt killera. W walce z Tomasem Adamkiem zdał test na wojownika. Po zderzeniu głowami z rywalem na twarzy Parzęczewskiego pojawiło się głębokie rozcięcie. W ringu wyglądał jak bohater z jakiegoś horroru, ale wygrał przed czasem. Adamka prawie wyrzucił z ringu.

Musi być KO. Inaczej nie wypada

W najbliższy piątek Parzęczewski znów będzie głównym bohaterem wieczoru. Walczy w rodzinnej Częstochowie, a jego przeciwnikiem będzie Patrick Mendy. Rywal twardy, ale nie wybitny. Ma na koncie aż czternaście porażek. – Nie ma co się sugerować jego rekordem. Owszem, ma dużo porażek, ale przegrywał nieznacznie z mistrzami świata lub niepokonanymi zawodnikami – mówił Parzęczewski w rozmowie z “Super Expressem”.

I dodaje: W tym roku stoczę jeszcze dwie walki w Polsce: w piątek w Częstochowie i jedną prawdopodobnie pod koniec roku. Nie ukrywam, że w przyszłym chciałbym już boksować zagranicą.

Może znów pojawi się propozycja walki o tytuł. Zanim to nastąpi Parzęczewski musi wykonać plan, który zakłada wygraną z Mendym. Oczywiście przez KO, bo “Misterowi KO” inaczej nie wypada.

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery