„Nie przejdą mi przez gardło słowa, że chcę walki o pas”

– Tyle złych rzeczy wydarzyło się ostatnio i na świecie, i w Polsce, że pasuje mi sytuacja, że z moją najbliższą rywalką nie obrzucamy się błotem. Przestałam już oglądać wiadomości w tv, bo pęka mi serce, gdy patrzę na to, ile jadu się wylewa między ludźmi. Jak wrzuciłam post, że popieram strajk kobiet, to ludzie w komentarzach wyzywali się od najgorszych – mówi Karolina Owczarz w rozmowie z PoGongu.

W trailerze zapowiadającym twoją walkę z Justyna Habą chyba po raz pierwszy deklarujesz chęć walki o pas KSW.

Karolina Owczarz: Już chyba oduczyłam się, jak się robi media, bo zapomniałam, że wycina się bardzo dużo i zostawia się treści, które pasują do całości. Zdanie, że byłabym gotowa na walkę o pas, poprzedzało milion słów. Mówiłam, że w sporcie jestem piekielnie pokornym i skromnym człowiekiem. Mnie słowa, że chcę walki o pas, nie przejdą przez gardło. Aczkolwiek i ta wypowiedź jest wycięta do trailera, jeżeli dostanę taką ofertę, na pewno będę gotowa. Ale nie zobaczycie mnie skaczącej na klatkę i pokazującej gestu z pasem na biodrach.

Po ewentualnej wygranej z Justyną Habą to będzie dla ciebie już moment, by zawalczyć o pas?

Pięć rund w piątej walce, to by się fajnie złożyło. Jeżeli dostaną szansę walki o pas, to przyjmę ją z wielką dumą i szczęściem. Ale nie patrzę pół kroku dalej niż najbliższa sobota.

W sobotę będziesz się biła z polską Larą Croft.

Ludzie widzą mnie w roli faworytki walki, bo Justyna Haba nie jest za bardzo znana w Polsce. Ale ona zna się na rzeczy. Pokazała się ze świetnej strony w legendarnej japońskiej federacji Rizin. W pierwszej walce zdominowała rywalkę i wygrała. W drugiej przegrała nieznacznie na punkty z utytułowaną przeciwniczką, która miała wtedy rekord 6-0. Zanim ktoś zacznie spisywać Justynę na porażkę, to radziłabym przyjrzeć się tej zawodniczce. Jestem przekonana, że to będzie największe wyzwanie w mojej karierze.

Pierwszy raz będziesz walczyła na gali bez publiczności. To będzie problem dla ciebie?

Na pewno będzie trudniej, bo jestem przyzwyczajona do obecności kibiców. Nie mam problemów z tłumem, światłami, kamerami, to mnie nakręca. Ale potrafię się dostosować do sytuacji. Ktoś mi powiedział, że będę lepiej słyszała narożnik, ale podpowiedzi trenerów słyszę nawet w największym hałasie. Jak Łukasz z Emilem rykną w trakcie walki, to zrobią robotę za te kilkanaście tysięcy ludzi, których teraz nie będzie na trybunch. KSW zapewnia fajny produkt telewizyjny, więc będą światła, muzyka i zapowiedzi. Trzeba wyjść i skupić się na robocie.

Kibice przyzwyczaili się, że przed twoimi pojedynkami dostają sporą dawkę trash-talku. Tym razem jest spokojnie.

Zawsze było tak, że moje rywalki coś mówiły, a ja odpowiadałam. Nie wydaje mi się, żebym kiedyś jako pierwsza rozpoczęła trash-talk. Justyna mnie nie zaczepiała. Może nie chciała narzucać na siebie dodatkowej presji, a może jest taką osobą. Nie ma między nami złej krwi. Chyba nie ma, bo Justyna jakiś czas temu zablokowała mi dostęp do swoich relacji na Instagramie. W XXI wieku możemy traktować to jako obelgę, haha. Tyle złych rzeczy wydarzyło się ostatnio i na świecie, i w Polsce, że pasuje mi sytuacja, że nie obrzucamy się z Justyną błotem. Przestałam już oglądać wiadomości w tv, bo pęka mi serce, gdy patrzę na to, ile jadu się wylewa między ludźmi. Jak wrzuciłam post, że popieram strajk kobiet, to ludzie w komentarzach wyzywali się od najgorszych. Moja mama też jest zadowolona, że nie kłócę się w mediach z rywalkami. Tyle jadu wylewa się dookoła, że już wystarczy.

“Ta dziewczyna cały czas wygrywa i w moim poczuciu ciągle jest bardzo mocno niedoceniana. Czas najwyższy by ona zaczęła wierzyć w siebie, a my trochę mocniej w nią” – to słowa Macieja Kawulskiego o tobie. Jesteś niedoceniana?

To się bardzo zmieniło i myślę, że jestem teraz bardziej doceniana niż wcześniej. Choć sama siebie nie doceniam. Na szczęście mam trenerów, którzy potrafią strzelić mi w łeb, gdy słyszą moje narzekania na formę. Oni wiedzą, że ja gadam i gadam, że czegoś nie umiem, a później na treningu czy w trakcie sparingu okazuje się, że jednak to potrafię. Trenerzy już trochę się mnie nauczyli. Ja chyba muszę sobie pogadać. Gdy mój główny trener mówi, że jest ze mnie na maksa dumny, to jest to dla mnie wystarczające docenienie. Najważniejsze, że gdy wychodzę do walki, to budzi się we mnie wiara w siebie.

Chciałbym, żebyś w szkolnej skali oceniła swoje dotychczasowe walki w MMA.

Debiut w KSW to był sprawdzian samej siebie jako człowieka, sprawdzian charakteru. Zdałam go na szóstkę, bo zachowałam zimną głowę. Nie popełniłam żadnego błędu, jeśli chodzi o plan na walkę. W kolejnej walce wygrałam z Martą Chojnoską, ale nie zrobiłam tego w efektownym stylu. Rywalka zmieniła mi się tydzień przed walką. Nie miałam doświadczenia, jak w tak krótkim czasie dostosować się do nowego planu na walkę. Spokojnie rozegrałam ten pojedynek, daję sobie czwórkę. Za walkę z Aleksandrą Rolą znów wystawię sobie szóstkę. Trochę nieskromnie, ale sama bym sobie nie dała, ale trenerzy przeczytają ten wywiad i mnie zabiją, jeśli ocenię się gorzej. W pojedynku z Olą zachowałam zimną głowę, wykonałam plan taktyczny, nie podpaliłam się i na spokojnie dostosowałam się do sytuacji w klatce, nie było paniki. Średnia z tych ocen wychodzi całkiem dobra. Ale na jedynkę oceniam częstotliwość walk. Miałam pecha, bo leczyłam kontuzje, były też zmiany terminów gal. KSW nie organizuje gal co tydzień. Jeżeli coś się wydarzy i nie weźmiesz walki, to musisz czekać trzy miesiące na kolejną. Tak było w moim przypadku. Miały być trzy walki w tym roku, a znowu będzie jedna. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wystawię sobie też szóstkę za częstotliwość walk.

Ostatnio walczyłaś w grudniu 2019 roku. Pewnie czujesz już głód walki.

Głód jest przeogromny. To, że nie walczę, nie oznacza, że marnuję czas. Trenuję na maksa, dwa razy dziennie. Strasznie mi przykro, że w tym roku nie mogłam pokazać tego, czego się nauczyłam. To był paskudny rok w kwestii przesuwania terminów walk. Milion czynników zadecydowało, że walczę dopiero teraz. Codziennie rano modlę się, żeby już nic się nie stało i żeby niczego nie zamknęli.

Przeczytaj także: Brodnicka: Sędzia ringowy też był przeciwko mnie

W czasie pandemii KSW odmroziło gale już w lipcu. Miałaś oferty występów na poprzednich eventach?

Miałam ofertę walki w lipcu, ale na początku bardzo poważnie przejęłam się pandemią i przez trzy miesiące nie byłam na macie, nie sparowałam. Dlatego nie chciałam walczyć ani w sierpniu, ani w lipcu. W końcu oswoiłam się z życiem w czasie pandemii i wróciłam do treningów. Później miałam walczyć na początku września, ale pod koniec czerwca na sparingu złamałam nos i wypadłam na kilka tygodni z treningów. Kolejna gala miała być 26 września i szykowałam się na tę datę. Miałam za sobą większość przygotowań. Dwa czy trzy tygodnie przed galą KSW przesunęło jej termin na 10 października. Tego dnia nie mogłam walczyć, bo nie miałabym przy sobie trenera Łukasza Zaborowskiego.

W tym dniu twój trener brał ślub z Karoliną Kowalkiewicz.

Dlatego nie mogłam wymagać, żeby wybrał coś innego, haha.

Byłaś gościem na ich weselu. Jak się udała impreza?

Było przecudownie. Wiem, że Karolina i Łukasz bronią prywatności, więc nie chcę mówić za dużo. Był to tak piękna impreza, że parę razy łezka zakręciła mi się w oku.

Pewnie tylko parę osób ze środowiska MMA wiedziało, że oni są parą.

Jestem w szoku, że przez tyle czasu udało się im to utrzymać w tajemnicy. W naszym klubie raczej większość osób wiedziała o ich związku. Jesteśmy w klubie blisko ze sobą i nie ukrywamy takich rzeczy. Mamy do siebie zaufanie, że nikt dalej tego nie poda.

Wróćmy do złamanego nosa na sparingu. Która z koleżanek tak mocno bije?

Nie powiem, bo nie chcę, żeby ktoś się czegoś doszukiwał. Jedna z koleżanek trafiła mnie sierpowym i przy okazji przestawiła mi nos. Bardzo się tym przejęła, ale nie zrobiła tego celowo. Nie jestem w stanie zliczyć, ile dostawałam od niej dziennie wiadomości z pytaniami o stan zdrowia. Zrobiłam operację, nos jest już prosty. Podobno po złamaniach jest mocniejszy niż wcześniej. Przyjęłam już na niego parę mocnych bomb i jest nienaruszony.

Przeczytaj także: Omielańczuk: Johnson chce mnie znokautować? Zapraszam

Maciej Kawulski zorganizował niedawno galę Genesis, czyli walki na gołe pięści. Dostałaś ofertę występu?

Nie dostałam, ale gdybym dostała, to bym jej nie przyjęła.

Nigdy na coś takiego się nie zdecydujesz?

Nigdy nie mów nigdy, ale myślę, że nigdy. Nie czuję tego. Walki na gołe pięści do mnie nie przemawiają. Byłam na gali, było super. Jako kibic to kupuję. Ale kilka razy odwróciłam głowę w bok, bo aż mnie bolało od patrzenia.

Rozmawiał: Krzysztof Smajek

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery