„Niektórzy śmiali się z moich marzeń. A ja właśnie je spełniam”

Marzyłam o walce w Las Vegas i dążyłam do niej z całych sił. Niektórzy śmiali się z tych marzeń, a ja właśnie je spełniam. Fajnie się to wszystko ułożyłomówi Ewa Brodnicka, która w obronie pasa WBO będzie walczyła z Mikaelą Mayer.

Pięć obron mistrzowskiego pasa miałam w Polsce, szósta jest w USA. To jest dla mnie walka życia. Gdy zaczynałam karierę w boksie zawodowym, żaden z promotorów nie chciał kobiet w swojej grupie. Szansę dał mi Mariusz Grabowski. Słyszałam wiele niepochlebnych opinii na temat kobiecego boksu. Ludzie twierdzili, że nikt nie będzie chciał tego oglądać. Teraz boks kobiet wkracza w fantastyczną erę. Kobiety walczą na dużych galach, mają walki wieczoru. Spodziewałam się tego, ale nie sądziłam, że wezmę w tym udział. 

Przed walką z Mikaelą Mayer czuję spokój, bo z Gusem Currenem wykonaliśmy świetną pracę na treningach. W Warszawie w przygotowaniach pomagali mi także Karol Landowski i Leszek Pyrka. Fajnie przygotowałam się też mentalnie. W stu procentach jestem gotowa fizycznie, ale moja głowa też jest gotowa. Podczas obozu w Warszawie wydarzyła się historia, która wywróciła moje życie do góry nogami. Nie chcę mówić o szczegółach, bo to są prywatne sprawy, ale pewnie wiele osób po czymś takim by się załamało i rzuciło treningi. Ja przychodziłam na salę i trenowałam. Dużym wsparciem byli dla mnie trenerzy. Gus mówił, że jest pod wrażeniem mojej motywacji i tego, jak twardy mam charakter. Gdy masz problemy, możesz użalać się nad sobą i załamać się albo stawić czoła przeciwnościom i walczyć. Nie poddałam się. Czasami płaczę, ale bardzo rzadko. Najczęściej płaczę po wygranych walkach. Następuje wtedy kumulacja stresu, energii i później to wybucha.  

ewa brodnicka

Znam słabe i mocne strony mojej rywalki, obejrzałam kilka jej walk. Jest trochę rzeczy, które przemawiają przeciwko mnie. Mikaela walczy w swoim mieście i na gali swojego promotora, ale nie myślę o tym. Nie nakręcam się i nie podniecam. Muszę wykonać pracę, nie mogę się spalić psychicznie. To Mayer narzuciła na siebie presję, powiedziała, że nie dotrwam do czwartej rundy. Lekceważy mnie i myśli, że łatwo mnie pokona. Nie wykluczam, że Mikaela zakłada maskę. Ja nie poddaję się presji, jest ona dla mnie przywilejem.  

Media zawsze interesowały się moją osobą. Teraz doszło jeszcze zainteresowanie mediów z USA.  Czuję, że będzie to duże widowisko i że dużo osób będzie oglądało moją walkę. Jak się walczy w Stanach Zjednoczonych, to ogląda to cały świat. Moją walkę będzie transmitowała telewizja ESPN, którą ma każdy Amerykanin. O czym więcej mogłam marzyć. Wielu kibiców zastanawia się, co założę na ceremonię ważenia. Pewnie szykowałabym coś bardziej bombowego, może jakieś przebranie z okazji Halloween, ale będzie tylko jedno ważenie, to oficjalne i będę musiała mieć na sobie niewiele, by zmieścić się w limicie. Chcę, żeby było kobieco, ale będą też elementy polskości.  Nie wyskoczą w jakimś pióropuszu, który obciąży wagę, bo będę walczyć o każdy gram.

Przeczytaj także: Borek o gali MB Boxing Night 8: Ludzie dostali 3-4 godziny przyzwoitej rozrywki

Z Gusem Currenem spędziliśmy bardzo dużo czasu podczas tego obozu, ale nie mamy siebie dosyć. Cały czas się lubimy, haha. Na tyle się znamy, że wiemy, kiedy już jest przesyt. Zdarza się, że w niedzielę w ogóle nie odzywamy się do siebie. Potrafimy to wyczuć. Funkcjonujemy jak w starym dobrym małżeństwie. Poznałam rodzinę Gusa, jego rodziców, żonę. Jego gym na Florydzie jest oldscholowy, nie ma klimatyzacji. Gus pracuje w tym gymie razem z żoną. Trenują tam także ludzi chorych na Parkinsona. Widziałam ich treningi i jestem dla nich pełna podziwu. Niektórzy ludzie jeździli na wózkach, bo mieli problemy z poruszaniem się, a po treningach bokserskich, wstawali z tych wózków.  To jest niesamowite. Po treningach nastąpił regres ich choroby. Boks rekreacyjny pomaga w walce z różnymi chorobami, ale też psychologicznie zmienia ludzi.   

ewa brodnicka

Podczas obozu na Florydzie mieszkałam w pięknym domu, miałam do dyspozycji basen i jacuzzi. To mieszkanie załatwił Gus. Miałam zapewnione mistrzowskie warunki, ale to nie było najważniejsze. Moja aklimatyzacja w USA przebiegła lepiej niż dwa lata temu, gdy byłam tu na obozie. Ale w trakcie treningów i tak czułam się, jakbym była w saunie. W Polsce już nigdy nie będę narzekać, że jest mi za gorąco. Sparingpartnerów w USA również załatwił Gus. Było trzech chłopaków i dwie dziewczyny Sparingi rozpoczęłam już w Warszawie. Większość sparingów miałam z chłopakami i gdy później sparowałam z dziewczynami, to było mi dużo łatwiej. 

Po walce planujemy zostać jeszcze trzy dni w USA. Będę miała okazję wczuć się w klimat Las Vegas. Od poniedziałku jestem w hotelu, może nie jestem pod kluczem, ale nie wychodzę zbyt często na zewnątrz, żeby się nie zarazić. Po walce chciałabym poczuć trochę wolności. 4-5 lat temu byłam już w Las Vegas. Za pierwszym razem nowe miejsca robią większe wrażenie. Teraz skupiam się na walce i nie myślę o głupotach. 

PoGongu TV poleca: Ewa Brodnicka na wesoło: o zdjęciach w bikini, whisky, Adamku. „To pytanie mnie dobiło!”

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery