mariusz grabowski

„Wydaje mi się, że pięściarze nie doceniają promotorów”

– Z kobietami w Tymexie nie ma żadnego problemu. One nie boją się wyzwań. Gorzej jest z chłopakami. Mogłem wysłać zawodnika jako rezerwowego do bańki na galę Joshua vs Pulew, ale nie skorzystał z bardzo atrakcyjnej oferty – mówi Mariusz Grabowski w rozmowie z PoGongu.

O Kubańczyku w Tymex Boxing Promotions

Z Mariuszem Konieczyńskim skontaktowała się żona Pradesa. Chciała, żeby jej mąż walczył w Tymexie. Rozmowy trwały krótko, podpisaliśmy długoterminowy kontrakt. Prades ma spore osiągnięcia sportowe, ale nie jest już młodzieniaszkiem, ma chyba 30 lat. Jego żona jest Polką, pracowała w biurze podróży na Kubie. Tam się poznali i tam wzięli ślub. Gdy skończyła pracę na Kubie, chciała ściągnąć męża do Polski. Po dwóch latach starań to się udało.

Zobaczymy, jak Prades zaaklimatyzuje się w Polsce. Być może zostanie też trenerem, bo chcemy otworzyć swój gym. Nie wiem, może kubański styl będzie dobry dla naszych zawodników. Prades na pewno wzbudza ciekawość. Zadebiutuje 18 grudnia na gali Tymexu, jego rywalem będzie Taras Golovashchchnko. Na co dzień trenuje z Piotrem Trenczyńskim. Na sparingach wyglądał bardzo dobrze, czekamy na jego debiut.

O Robercie Parzęczewskim

Byliśmy wstępnie dogadani na walkę Roberta w Anglii. Był tylko jeden warunek: musiał wygrać z Khusanovem. Niestety, został ciężko znokautowany. Robertowi pewnie huczało w głowie jeszcze kilka dni po walce. Myślę, że trochę zlekceważył Khusanova, a to jest stary wyjadacz, który umie wykorzystać błąd rywala. Szkoda tej porażki, ale nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba się wziąć w garść i tyle.

Robert miał leczyć kontuzję, a słyszałem, że był na sparingach u Kamila Szeremety. Nie wiem, czy dopiero teraz będzie leczył kontuzję, czy już ją wyleczył. Myślę, że w marcu wróci na ring, ale nie sądzę, żeby to był rewanż z Khusanowem. Wolałbym, żeby stoczył walkę na przetarcie. Na jego miejscu nie porywałbym się od razu na rewanż. Khusanow jest niebezpieczny i jest dla niego za mądry. Robert miał ambicje, wydaliśmy duże pieniądze na jego promocję, ale musimy zrobić krok w tył.

O inwestowaniu w zawodników

Czasami wydaje mi się, że pięściarze nie doceniają promotorów. Jeśli uda się doprowadzić zawodnika do mistrzowskiej walki, to procenty dla promotora z tej walki są niczym w porównaniu do zainwestowanych przez niego pieniędzy. Zawodnicy tego nie rozumieją. Ostatnio mówiłem do Mateusza Borka, że bycie promotorem to jest chory interes. Robimy wszystkim dobrze, a później nikt nie ma szacunku ani wdzięczności za to, że doprowadziło się go do tego momentu. Tymex największe pieniądze zainwestował w Ewę Brodnicką, ale w jej przypadku coś tam się odrobiło. Sporo zainwestowaliśmy też w Roberta.

O kobietach w Tymexie

Chcemy, żeby Ewa Brodnicka wróciła do ringu w marcu. Na pewno są fajne perspektywy, bo dzisiaj kobiecy boks dobrze się sprzedaje. Grupa Matchroom Boxing jest zainteresowana walkami kobiet, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie. Myślę, że Ewa dostanie jeszcze mistrzowską szansę. Musi jeszcze trochę powalczyć, bo nie jest pierwszej młodości. Mamy w grupie jeszcze inne kobiety. Sasza Sidorenko też mogła dostać walkę mistrzowską, ale doznała kontuzji. Rośnie nam Laura Grzyb, która medialnie dobrze rokuje, nie boi się boksować i jest głodna sukcesu. Z kobietami w Tymexie nie ma żadnego problemu. One nie boją się wyzwań. Gorzej jest z chłopakami.

O odrzucaniu ofert

Robert Parzęczewski miał kiedyś ofertę walki o mistrzostwo świata z Siergiejem Kowaliowem, moim zdaniem powinien ją przyjąć. Pieniądze były naprawdę duże, ryzyko też było duże, ale można przegrać za 300 tysięcy dolarów, ale można też za 40 tysięcy złotych. Zawsze powtarzałem, że walk o mistrzostwo świata się nie odmawia, bo później można przez przypadek przegrać i zostaje się z niczym.

Mogłem wysłać zawodnika jako rezerwowego do bańki na galę Joshua vs Pulew, ale nie skorzystał z bardzo atrakcyjnej oferty. Gdyby nie zawalczył, to i tak dostałby dobrą wypłatę. A jeśli musiałby wejść do ringu, to gaża byłaby bardzo dobra. To byłyby ze dwa razy większe pieniądze niż te, które Nikodem Jeżewski zarobił za walkę z Okoliem. No, ale nie chciał.

Byłem w szoku, siedzi mi to w głowie do dzisiaj. Takie okazje nie spadają z nieba. Mógł posiedzieć w eleganckim hotelu, popić, pojeść i czekać na rozwój sytuacji. Gdyby nic się nie wydarzyło, to dostałby pieniądze i wrócił do domu najedzony i wypoczęty. Na dodatek mógł obejrzeć na żywo fajną galę. Kobiety mają większe jaja niż nasi zawodnicy. Czasami aż chce mi się płakać, ale trudno, zagryzamy zęby i jedziemy dalej.

laura grzyb

O Laurze Grzyb w walce wieczoru

Długo się zastanawiałem, czy dać Laurze walkę wieczoru, ale ona zasługuje na takie wyróżnienie. Wydaje mi się, że Laura wzbudza najwięcej emocji z zawodników, którzy wystąpią na gali Tymex Boxing Night 15, a my chcemy kreować zawodników, którzy rokują i wzbudzają zainteresowanie. Laura odkąd występuje w TVP, zbiera dobre opinie.

Jest gotowa na walkę wieczoru, ma doświadczonego trenera, wie do czego zmierza i spokojnie sobie poradzi. Mamy wobec niej plany, dlatego walka jest 10-rundowa. Przymierzamy się do jej pojedynku o mistrzostwo Europy lub świata. Nie ukrywam, że już pojawiły się takie propozycje.

Przeczytaj także: Ciało nie słuchało Jeżewskiego i tańczyło te dziwne tańce

Zdjęcia: Tymex Boxing Promotions

DODAJ ODPOWIEDŹ

Top Reviews

Video Widget

gallery